03-02-2010, 13:19
Najtrudniej jest zacząć.Wahałem się czy nie wyrazić swojej opinii w istniejącym wątku, ale uznałem, że sprawa jest ważna na tyle, że powinno się ją przedyskutować osobno. Na początek mały test i duża prośba. Wybaczcie mi, że zaczynam rozmowę od potwierdzenia swojej teorii, ale... napisałem do Martina i otrzymałem odpowiedź. Dlaczego mi na tym zależy? Bo ja nie znam (jeszcze) Was, a Wy nie znacie mnie. Dzięki temu obu stronom łatwiej będzie zachować dystans. Prośba polega na tym, żebyście łaskawie zajrzeli w dowolnej kolejności tutaj (link) i tutaj (link) i odpowiedzieli na pytanie - co sądzicie na ten temat. Oczywiście wyjaśnię czemu to służy. Zwrócił mi uwagę Martin, zupełnie nieświadomie (proszę się nie sugerować adresem, który nie ma związku z jedną z dwunastu służb specjalnych).
Zanim odniosę się do manipulacji, którą w poniedziałkowej audycji powtórzył Marcin chciałbym zwrócić uwagę na inną, której bardzo łatwo ulegamy. Zgrabnie ujął to pan Gadomski w swoim felietonie. W skrócie rzecz zasadza się do tego, że oburzamy się na tego, kto poza kolejką coś sobie "załatwia" (albo nam się sugeruje, że to oburzające), a zapominamy kto otrzymanie byle pozwolenia obwarował wieloma, często absurdalnymi wymogami. Po co? Właśnie po to, żeby za "zapalenie zielonego światła" móc pobierać - nazwijmy to eufemistycznie - prowizję. No i uzasadnić istnienie etatów, bo "ktoś tych petentów musi obsługiwać". Polecam film "Autostopem przez Galaktykę".
Wreszcie pora na mrożącą krew w żyłach historię, jak to występujący w obronie wolności dał się paskudnie zmanipulować. Powiedział bowiem, rzecz następującą:
Zwracam na to uwagę i uczulam dlatego, że od kilku lat działają w kraju zaklinacze rzeczywistości, którzy nie tylko nie dają wiary, że czarne jest czarne, ale jeszcze - jak widać dość skutecznie - wmawiają nam, że to prawda. Bo gorsze od cenzury jest kłamstwo, fałszywy opis rzeczywistości. To była jedna z charakterystycznych cech minionego ustroju. Były dwa rodzaje informacji - informacje zakazane i sfałszowane. W sklepach pusto, a w telewizji wykresy wykazują, że Polska jest siódmą (sic!) potęgą przemysłową świata...
Zanim odniosę się do manipulacji, którą w poniedziałkowej audycji powtórzył Marcin chciałbym zwrócić uwagę na inną, której bardzo łatwo ulegamy. Zgrabnie ujął to pan Gadomski w swoim felietonie. W skrócie rzecz zasadza się do tego, że oburzamy się na tego, kto poza kolejką coś sobie "załatwia" (albo nam się sugeruje, że to oburzające), a zapominamy kto otrzymanie byle pozwolenia obwarował wieloma, często absurdalnymi wymogami. Po co? Właśnie po to, żeby za "zapalenie zielonego światła" móc pobierać - nazwijmy to eufemistycznie - prowizję. No i uzasadnić istnienie etatów, bo "ktoś tych petentów musi obsługiwać". Polecam film "Autostopem przez Galaktykę".
Wreszcie pora na mrożącą krew w żyłach historię, jak to występujący w obronie wolności dał się paskudnie zmanipulować. Powiedział bowiem, rzecz następującą:
Cytat:Wszystko co ma koncesję państwa jest cenzurowane i to widać zresztą po karach. Kiedy pani Szczuka obraziła kogoś, jakąś dziewczynkę, to wtedy została wlepiona kara 300 milionów złotych. Niewyobrażalna kwota zupełnie...Nie chodzi o to, że nie 300, a 500 i nie milionów, a tysięcy. Bo to akurat nie ma w tym wypadku większego znaczenia - chodzi przecież o zasadę. Rzecz w czym innym. W powtórzeniu kłamliwej informacji, że pani Szczuka "obraziła" kogoś, "naśmiewała się z kaleki". Czy Martin lub Marcin cytując Premiera i wypowiadając w charakterystyczny sposób r "szydzą z wady wymowy"? Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że tak. Po prostu naśladują charakterystyczny sposób wymowy. Gdy lekko się jąkając zacytują wypowiedź byłego redaktora naczelnego poczytnego dziennika "wyszydzają Go" czy po prostu naśladują Jego sposób mówienia? A jak cytując mlaskajom i ciamkajom i wmówić sobie nie dajom , że tam stojom, gdzie inni siedzom? Każdy, kto oglądał program z panią Szczuką nie ma wątpliwości, że nie kpiła, nie szydziła, bo nawet nie znała i nie widziała (w radio nie widać) osoby, której sposób mówienia naśladowała. Co więcej - przeprosiła! Tyle, że naśladowanie, a nawet parodiowanie nie jest karalne. A nie wszystkie przeprosiny są podstawą do odstąpienia od wymierzenia kary, jak widać...
Zwracam na to uwagę i uczulam dlatego, że od kilku lat działają w kraju zaklinacze rzeczywistości, którzy nie tylko nie dają wiary, że czarne jest czarne, ale jeszcze - jak widać dość skutecznie - wmawiają nam, że to prawda. Bo gorsze od cenzury jest kłamstwo, fałszywy opis rzeczywistości. To była jedna z charakterystycznych cech minionego ustroju. Były dwa rodzaje informacji - informacje zakazane i sfałszowane. W sklepach pusto, a w telewizji wykresy wykazują, że Polska jest siódmą (sic!) potęgą przemysłową świata...

. I najprawdopodobniej nie zmieni się to, przynajmniej nie szybko (do czepiających się, że nic nie robię w celu polepszenia sytuacji - jeszcze za młody jestem, na prezia państwa kandydować nie mogę 