Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dlaczego chrześcijanie Biblię nazywają Słowem Bożym?
#81
(2016-11-30, 01:02 PM)Młodszy brat Szefa napisał(a): Prowadzi to do np. takich sytuacji jak w jakimś reportażu amerykańskim o rodzicach, którzy kiedyś dawali dzieciom klapsy, ale potem przeczytali u Salomona, że trzeba dzieci karcić rózgą, więc zastąpili nią klapsy, bo "Słowo Boże tak mówi".

To jeszcze dodam, że w wielu przypadkach ci rodzice ostatecznie zakatowali swoje dzieci na śmierć.

Była np. głośna sprawa książki "To Train Up A Child" ("Jak wytresować dziecko"), napisanej przez jakiegoś kretyna w Stanach, który dawał "biblijne" rady na temat wychowania dzieci (czym je prać, jak mocno, itp.). Chrześcijańscy rodzice to kupowali, stosowali, i przynajmniej kilkoro dzieci zginęło.

Czytałem parę urywków z tej książki - to była jakaś kompletna masakra, podręcznik dla sadystów. I ponieważ ktoś to sprzedaje jako "biblijne" zasady, to potem ludzie traktują te wynurzenia wariata jak Objawienie.

Wystarczy tak naprawdę minimum empatii i zdrowego rozsądku. Jak nie lubisz, jak ktoś cię bije kijem, to sam nie bij innych kijem.

A prosty fakt, że kary cielesne odnoszą zazwyczaj skutek przeciwny do zamierzonego, to dalej dla niektórych głębokie arkana psychologii Sad
Odpowiedz
#82
(2016-11-30, 07:48 PM)mateusz napisał(a): A prosty fakt, że kary cielesne odnoszą zazwyczaj skutek przeciwny do zamierzonego, to dalej dla niektórych głębokie arkana psychologii Sad

W zasadzie to kary cielesne są bardzo pouczające. Uczą m.in. jak stosować kary cielesne Tongue
Odpowiedz
#83
(2016-11-30, 01:02 PM)Młodszy brat Szefa napisał(a):
(2016-11-28, 09:41 PM)Gerald napisał(a): A ja mam pytanie Młodszy bracie Szefa
Co według Ciebie w tym złego, że chrześcijanie nazywają Biblię "Słowem Bożym" i jakie z tego mogą wynikać konsekwencje?

Dobrze, że zadajesz pytanie. Zmotywowałeś mnie, żeby wreszcie poruszyć drugi aspekt, który zapowiedziałem. Smile 

Nazywanie Biblii Słowem Bożym ma zarówno dobre, jak i złe strony. Problem polega na tym, że tych pierwszych jest bardzo mało. Ja dostrzegam tylko jeden plus - dzięki takiemu nazewnictwu łatwiej jest ludziom uwierzyć, że jej treść jest prawdziwa i nie jest to "tylko mitologia". Minusów jest natomiast więcej i mają poważniejsze skutki. Po pierwsze, niektórzy ludzie (zwłaszcza protestanci) traktują z tego powodu każde zdanie zapisane w Biblii jako prawdę objawioną, która wyszła z ust Bożych. Co gorsza, traktują tak każde zdanie WEDŁUG ICH ZROZUMIENIA! W ten sposób czynią własne zrozumienie albo niezrozumienie tekstu Słowem Bożym. Mamy więc w istocie do czynienia z dwoma zjawiskami - brakiem dystansu do tekstu biblijnego oraz z podnoszeniem ludzkich pomysłów lub wymysłów do rangi prawdy objawionej. Prowadzi to do np. takich sytuacji jak w jakimś reportażu amerykańskim o rodzicach, którzy kiedyś dawali dzieciom klapsy, ale potem przeczytali u Salomona, że trzeba dzieci karcić rózgą, więc zastąpili nią klapsy, bo "Słowo Boże tak mówi".

Po drugie, Biblia jako Słowo Boże odwraca uwagę od właściwego SŁOWA BOŻEGO. Faktem jest, że Biblia jest książką o Słowie Bożym. Jeśli taką książkę nazywamy Słowem Bożym, to dlaczego książki o warzywach nie nazywamy warzywem? A książki o Elżbiecie II nie tytułujemy królową brytyjską?
Żeby nie być gołosłownym, Biblia siebie samej nie nazywa Słowem Bożym, ale nazywa tak pewnego człowieka:
"A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże. I szły za nim wojska niebieskie na białych koniach, przyobleczone w czysty, biały bisior. A z ust jego wychodzi ostry miecz, którym miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską żelazną, On sam też tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga, Wszechmogącego. A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: Król królów i Pan panów." (Obj 19:13-16)
Czy to właściwe w Waszych oczach, aby człowieka zastępować książką, mądrą co prawda, ale jednak książką? Przykład tego mamy chociażby w tym wątku (wpis #44).
------------------------
1. Skąd wiesz, że treść Biblii jest prawdziwa?
    Jak to się ma do #76, w którym piszesz, że w Biblii są zawarte zdania nieprawdziwe? Wszak one też stanowią treść Biblii, która, jak piszesz, jest prawdziwa.
2. Nie książkę, ale treść, czyli słowa. Słowa nazywane są Słowem Bożym (słowami od Boga).
3. Biblia nie tylko nazywa tak "pewnego człowieka", ale także "miecz Ducha":
Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Bożę   Ef.6.17
Odpowiedz
#84
(2016-11-30, 01:02 PM)Młodszy brat Szefa napisał(a): Nazywanie Biblii Słowem Bożym ma zarówno dobre, jak i złe strony. Problem polega na tym, że tych pierwszych jest bardzo mało. Ja dostrzegam tylko jeden plus - dzięki takiemu nazewnictwu łatwiej jest ludziom uwierzyć, że jej treść jest prawdziwa i nie jest to "tylko mitologia". Minusów jest natomiast więcej i mają poważniejsze skutki. Po pierwsze, niektórzy ludzie (zwłaszcza protestanci) traktują z tego powodu każde zdanie zapisane w Biblii jako prawdę objawioną, która wyszła z ust Bożych. Co gorsza, traktują tak każde zdanie WEDŁUG ICH ZROZUMIENIA! W ten sposób czynią własne zrozumienie albo niezrozumienie tekstu Słowem Bożym. Mamy więc w istocie do czynienia z dwoma zjawiskami - brakiem dystansu do tekstu biblijnego oraz z podnoszeniem ludzkich pomysłów lub wymysłów do rangi prawdy objawionej. Prowadzi to do np. takich sytuacji jak w jakimś reportażu amerykańskim o rodzicach, którzy kiedyś dawali dzieciom klapsy, ale potem przeczytali u Salomona, że trzeba dzieci karcić rózgą, więc zastąpili nią klapsy, bo "Słowo Boże tak mówi".

Po drugie, Biblia jako Słowo Boże odwraca uwagę od właściwego SŁOWA BOŻEGO. Faktem jest, że Biblia jest książką o Słowie Bożym. Jeśli taką książkę nazywamy Słowem Bożym, to dlaczego książki o warzywach nie nazywamy warzywem? A książki o Elżbiecie II nie tytułujemy królową brytyjską?
Żeby nie być gołosłownym, Biblia siebie samej nie nazywa Słowem Bożym, ale nazywa tak pewnego człowieka:
"A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże. I szły za nim wojska niebieskie na białych koniach, przyobleczone w czysty, biały bisior. A z ust jego wychodzi ostry miecz, którym miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską żelazną, On sam też tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga, Wszechmogącego. A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: Król królów i Pan panów." (Obj 19:13-16)
Czy to właściwe w Waszych oczach, aby człowieka zastępować książką, mądrą co prawda, ale jednak książką? Przykład tego mamy chociażby w tym wątku (wpis #44).

Prawda jest taka że z pewnością Biblia jest wyjątkową pozycją pisaną, bo istnieje od tysięcy lat i wielokrotnie chciano żeby nie było więcej rozmowy w tym temacie. Były też próby zniszczenia jej całkowicie, lecz bezskutecznie. Wręcz przeciwnie jest rozpowszechniana, tłumaczona i drukowana w coraz większej liczbie języków.

Wytłumaczcie dlaczego tak jest ?
W związku z powyższym niezaprzeczalnym faktem, nie można być obojętnym. Można to jedynie uznać jako zapisaną wolę Bożą LUB odrzucić, nie istnieje trzecia opcja. Zwłaszcza że jest tam taka myśl :
Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.  Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne, przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek. 
[Heb 4;12-13].
Fragment ten jest tak dalece niewygodny iż właśnie z tego powodu palono Biblię. Bo dotyka najgłębszej sfery człowieka, czyli motywacji. Oraz głosi o obligatoryjności Sądu Bożego, rozliczenia się ze Stwórcą i Dawcą wszelkiego życia.


Ten poniższy fragment też jest kłopotliwy :
 Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.  Baczcie na siebie, aby serca wasze nie były ociężałe wskutek obżarstwa i opilstwa oraz troski o byt i aby ów dzień was nie zaskoczył  niby sidło; przyjdzie bowiem znienacka na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi.  Czuwajcie więc, modląc się cały czas, abyście mogli ujść przed tym wszystkim, co nastanie, i stanąć przed Synem Człowieczym. 
[Łuk 21;33-36].
Ileż to idei, mocarstw i wielkich potęg upadło, temu faktowi nikt nie jest w stanie zaprzeczyć ? Kwestia drugiego Przyjścia Syna Człowieczego jest u Boga postanowiona, podobnie jak w przeszłości globalny potop. Jak wówczas gdy śmiali się z gościa który budował statek, ogłaszając potop, tak i dzisiaj jest pewne że nadchodzi Sąd Boży.


Przykład z klapsem i rózgą jest dobry z uwagi na niebezpieczeństwo przyjmowania zapisów biblijnych, przed narodzeniem się jeszcze raz...czyli otrzymaniu Bożego sposobu myślenia. Uważam że w tym miejscu jest tak zwany pies pogrzebany !


Czym jest WŁAŚCIWE SŁOWO BOŻE ???



Jeśli komuś nie odpowiada zwrot „Słowo Boże” to proponuję dłuższą wersję „zapisana wola Stwórcy”.
Odpowiedz
#85
(2016-12-02, 07:14 PM)pitupitu napisał(a):
(2016-11-30, 01:02 PM)Młodszy brat Szefa napisał(a): Dobrze, że zadajesz pytanie. Zmotywowałeś mnie, żeby wreszcie poruszyć drugi aspekt, który zapowiedziałem. Smile 

Nazywanie Biblii Słowem Bożym ma zarówno dobre, jak i złe strony. Problem polega na tym, że tych pierwszych jest bardzo mało. Ja dostrzegam tylko jeden plus - dzięki takiemu nazewnictwu łatwiej jest ludziom uwierzyć, że jej treść jest prawdziwa i nie jest to "tylko mitologia". Minusów jest natomiast więcej i mają poważniejsze skutki. Po pierwsze, niektórzy ludzie (zwłaszcza protestanci) traktują z tego powodu każde zdanie zapisane w Biblii jako prawdę objawioną, która wyszła z ust Bożych. Co gorsza, traktują tak każde zdanie WEDŁUG ICH ZROZUMIENIA! W ten sposób czynią własne zrozumienie albo niezrozumienie tekstu Słowem Bożym. Mamy więc w istocie do czynienia z dwoma zjawiskami - brakiem dystansu do tekstu biblijnego oraz z podnoszeniem ludzkich pomysłów lub wymysłów do rangi prawdy objawionej. Prowadzi to do np. takich sytuacji jak w jakimś reportażu amerykańskim o rodzicach, którzy kiedyś dawali dzieciom klapsy, ale potem przeczytali u Salomona, że trzeba dzieci karcić rózgą, więc zastąpili nią klapsy, bo "Słowo Boże tak mówi".

Po drugie, Biblia jako Słowo Boże odwraca uwagę od właściwego SŁOWA BOŻEGO. Faktem jest, że Biblia jest książką o Słowie Bożym. Jeśli taką książkę nazywamy Słowem Bożym, to dlaczego książki o warzywach nie nazywamy warzywem? A książki o Elżbiecie II nie tytułujemy królową brytyjską?
Żeby nie być gołosłownym, Biblia siebie samej nie nazywa Słowem Bożym, ale nazywa tak pewnego człowieka:
"A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże. I szły za nim wojska niebieskie na białych koniach, przyobleczone w czysty, biały bisior. A z ust jego wychodzi ostry miecz, którym miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską żelazną, On sam też tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga, Wszechmogącego. A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: Król królów i Pan panów." (Obj 19:13-16)
Czy to właściwe w Waszych oczach, aby człowieka zastępować książką, mądrą co prawda, ale jednak książką? Przykład tego mamy chociażby w tym wątku (wpis #44).
------------------------
1. Skąd wiesz, że treść Biblii jest prawdziwa?
    Jak to się ma do #76, w którym piszesz, że w Biblii są zawarte zdania nieprawdziwe? Wszak one też stanowią treść Biblii, która, jak piszesz, jest prawdziwa.
2. Nie książkę, ale treść, czyli słowa. Słowa nazywane są Słowem Bożym (słowami od Boga).
3. Biblia nie tylko nazywa tak "pewnego człowieka", ale także "miecz Ducha":
Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Bożę   Ef.6.17

W końcu znalazłem czas na odpowiedź.
1. Częściowo jest to fakt, a częściowo - moje założenie. Swego czasu powątpiewano w wiarygodność pewnych zapisów biblijnych (np. o Hetytach jako liczącej się sile), a później nowe odkrycia potwierdzały prawdziwość informacji w Biblii. Jednak prawdziwość części Biblii pozostaje w sferze założeń, bo nie mamy możności sprawdzić, czy np. Bóg rzeczywiście rozmawiał z Szatanem o Jobie.
Pominęłaś pół zdania - i nie jest to "tylko mitologia". Niektórzy traktują Biblię jak bajkę/mit/jedną wielką przypowieść. Natomiast w mojej ocenie jest w niej więcej zdań prawdziwych niż nieprawdziwych. Czy teraz wiesz już, co miałem na myśli?
2. OK, zatem dlaczego treści (słów) książki o warzywach nie nazywamy warzywem? A treści (słów) książki o Elżbiecie II nie tytułujemy królową brytyjską?
3. No i super! Tylko jeszcze mi powiedz, co to jest ten "miecz Ducha"? Biblia?
„Szlachet­ny człowiek wy­maga od siebie, pros­tak od innych.”
Kong Qiu znany jako Konfucjusz
Odpowiedz
#86
Cytat:Swego czasu powątpiewano w wiarygodność pewnych zapisów biblijnych (np. o Hetytach jako liczącej się sile),

Z tymi Hetytami to nie jest taka prosta sprawa jak się czasem mówi. Nie jest 100% pewne, że biblijni Chetyci to lud Hatti, który znamy z archeologii. Wiele rzeczy się nie zgadza albo trzeba naciągać: lokalizacja, ramy czasowe, nazewnictwo, imiona. Podobieństwo nazwy może równie dobrze być przypadkowe. Tak jak Galicja - region Hiszpanii - nie ma wiele wspólnego z Krakowem :-)
Odpowiedz
#87
MbS,
1. Dziękuję za wyjaśnienie - tak też wcześniej zrozumiałam Smile
Prawdą jest to, że Bóg pozwala ludziom na stwierdzenie podczas poszukiwań badawczych, iż określone fakty opisane w Biblii miały miejsce oraz to, iż niektórych nie jesteśmy w stanie sprawdzić.
Musimy też tu pamiętać, że Bóg nie jest tożsamy człowiekowi; Bóg to Bóg - możemy go poznawać na tyle, na ile sam uzna, iż potrzebne jest nam, abyśmy Go znali. Jest istotą zdecydowanie bardziej doskonałą niż my; nie jesteśmy w stanie zrozumieć w pełni ani Jego, ani rzeczywistości, której nie znamy (tej poza naszym światem).
Dlatego w wiele rzeczy musimy po prostu uwierzyć.
Wiara w to, czego nie jesteśmy w stanie zrozumieć staje się "łatwiejsza", gdy mamy x potwierdzeń faktów, które jesteśmy w stanie pojąć. W tej sytuacji Bóg, autor całości, przekazuje jasny komunikat: wszystko, o czym mówię, jest prawdą, na tę chwilę potwierdzam to tym, co jesteście w stanie zrozumieć, pozostałe okażą się w przyszłości.
Myślę, że Bóg - pomimo ludzkich ułomności i nieprawości (niedoskonałe tłumaczenia, celowe podrabianie ksiąg) i tak przekazuje to, co chce, aby człowiek znał, bo sam jest autorem doskonałym.
2. Zanim powstał zapis słów bożych, były one przekazywane ustnie. Warzywo jest rośliną, królowa brytyjska jest człowiekiem, słowo jest słowem. Z ust wychodzi słowo, nie warzywo ani królowa brytyjska. Nie rośliny ani ludzie zostali przekaźnikami w książkach lecz słowa. Dlatego Biblia to spisane słowa boże (Słowo Boże), z kolei książka o warzywach nie nosi miana warzyw bożych, a książka o Elżbiecie II nie jest nazywana królową brytyjską bożą.
3. Miecz Ducha na pewno nie jest "pewnym człowiekiem", jak napisałeś, ponieważ w Obj.19. 13-16 napisane jest, że miecz wychodzi z ust tego, który nosi imię Słowo Boże.
Skoro więc i Ten, z którego ust wychodzi miecz, i sam miecz nazywane są Słowem Bożym, okazuje się, że jest to określenie wieloznaczne.
Jest to także to samo słowo w oryginale, które zostało przetłumaczone w zestawieniu: Słowo Boże, jak i wtedy, gdy mowa jest o zwykłym słowie (w sensie wyrazu).

mateusz,
to podobnie jak z każdą inną nauką Wink
np. dietetyka - raz nawołuje, aby łączyć dwa produkty podczas jednego posilku, innym razem dokładnie tych dwóch produktów łączyć nie pozwala; medycyna - określa dany lek jako odkrycie przeciw chorobie, za jakiś czas zupełnie go wyklucza ze względu na tosyczność; fizyka - podaje aksjomat funkcjonowania pewnego zjawiska, aby za jakiś czas go podważyć itd.
Niedobrze, jeśli człowiek w swojej niedoskonałości trzyma się ludzkich, niedoskonałych oglądów sytuacji jako pewników nie do poważenia, jeśli bazuje na niedoskonałych, określonych przez siebie normach.
Odpowiedz
#88
pitupitu napisał(a):Niedobrze, jeśli człowiek w swojej niedoskonałości trzyma się ludzkich, niedoskonałych oglądów sytuacji jako pewników nie do poważenia, jeśli bazuje na niedoskonałych, określonych przez siebie normach.

Niedobrze. Ale, niestety, nic lepszego nie mamy.

Dlatego trzeba się w ogóle wystrzegać jakichkolwiek pewników nie do podważenia. I mieć dużo pokory, zawsze pamiętając, że możemy się mylić.
Odpowiedz
#89
(2016-12-18, 04:34 PM)mateusz napisał(a): Dlatego trzeba się w ogóle wystrzegać jakichkolwiek pewników nie do podważenia. I mieć dużo pokory, zawsze pamiętając, że możemy się mylić.

Pewniki w jakiejś dziedzinie mogą być faktycznie fałszywe, albo słuszne. Jednak z wyjątkiem tego co Konstruktor człowieka mówi o nim samym, szczególnie o sferze duchowej człowieka.

Jeśli powtarza się tezy za Stwórcą i Dawcą wszelkiego życia, to pomyłka jest wykluczona...Bo stwierdzenie „wszystko jest względne/relatywne” jest nieprawdziwe. Oznaczałoby to że człowiek nikomu nie może zaufać...
Odpowiedz
#90
Cytat:Jeśli powtarza się tezy za Stwórcą i Dawcą wszelkiego życia, to pomyłka jest wykluczona...

Tak by było, gdybyś miał gwarancję, że zawsze zrozumiesz te tezy dobrze. A takiej gwarancji nie masz nigdy - bo rozumujesz swoim umysłem, który jest, jak pisał wyżej kolega, niedoskonały :-)

Jeśli to brzmi abstrakcyjnie, to podam przykład. W Biblii masz Księgę Rodzaju - załóżmy, że jest to faktycznie nieomylne, bezbłędne Słowo Boże. Nie możesz jednak po prostu bez rozumowania przyjąć zawartych w niej tez, bo są na temat tej księgi dwie konkurencyjne teorie. Jedna mówi, że jest to poetycki, symboliczny opis początków świata i ludzkości, którego zadaniem jest nauczyć nas pewnych prawd o Bogu i nas samych. Druga mówi, że jest to literalny opis historyczny i w zamierzeniu miał być traktowany dosłownie.

Musimy wybrać, którą z dwóch interpretacji przyjmujemy. Ale tę decyzję podejmujemy naszym małym rozumkiem, nie mając dostępu do wszystkich informacji na ten temat. Możemy się spokojnie pomylić.

Inny przykład, z większymi konsekwencjami. Z Nowego Testamentu wynika, że Prawo Mojżeszowe nie obejmuje chrześcijan w całości. Pewne jego aspekty jednak dalej są w mocy, np. dalej nie wolno czcić innych bogów, uprawiać czarów oraz praktykować homoseksualizmu. Pytanie więc, czy nakazane przez Boga kary za te grzechy (przypomnę: śmierć) powinny dalej być w mocy w społecznościach chrześcijan. My wszyscy (mam nadzieję!) zgadzamy się, że zdecydowanie nie powinny. Ale historycznie wielu szczerych chrześcijan miało inną interpretację, dlatego organizowali polowania na czarownice, prześladowania religijne i różnego rodzaju kary dla gejów. Wycofano się z tego dopiero stosunkowo niedawno. Może być ciężko w to uwierzyć, ale do tej pory są w Stanach grupy domagające się przywrócenia tych przepisów.

Znowu: musimy wybrać jedną z opcji interpretacji, możemy się pomylić i cała odpowiedzialność spoczywa na nas. Nie ma żadnej gwarancji bezbłędności.

Także pomyłka nie jest wykluczona i jest wręcz pewne, że w przynajmniej części rzeczy każdy z nas się myli.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości