Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kreacjonizm pod lupą
#61
(2017-10-09, 09:44 PM)Probus napisał(a): Mam do was prośbę. Przeczytajcie dokładnie i podpiszcie się pod taką deklaracją: 

Uważam się za uczciwego człowieka, zawsze staram się zrozumieć adwersarza, nigdy nie wyciągam jego słów z kontekstu, jestem świadomy ograniczeń swojego umysłu, dlatego zawsze i bezwzględnie dopuszczam możliwość że mogę się mylić.

Znałem kogoś, kto zwykł mawiać: "Zawsze to tylko Pan Bóg". Tongue
„Szlachet­ny człowiek wy­maga od siebie, pros­tak od innych.”
Kong Qiu znany jako Konfucjusz
Odpowiedz
#62
(2017-10-09, 09:44 PM)Probus napisał(a): Jesteście inteligentni, dlatego uważam, że problemem nie jest to że nie potraficie przeskoczyć pewnego poziomu abstrakcji (np kiedy wspominam o autorytecie w kontekście błędów poznawczych, to chodzi mi oczywiście o efekt autorytetu, a nie o jego podważanie).
Problemem jest to, że unikacie miejsc w głowie które powodują dyskomfort, a nie da się rozmawiać kiedy ktoś nie zachowuje pewnego standardu rozumowania, myśli niejednolicie, unika wątpliwości i woli wygodę niż zdrowy sceptycyzm.

A to jest, drogie dzieci, https://pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam ;-)

Fajnie się tak dyskutuje, nie?

Z mojej strony możesz się nie spodziewać więcej odpowiedzi - chyba, że powrócisz do tematu jakim jest przypominam teoria ewolucji, a nie amatorska psychologia.
Odpowiedz
#63
@Elaihu

Pytanie "kto ma rację" nie ma sensu, tak jak pytanie o szczegóły kreacji. Co z tego że będziesz wiedział że to niemcy są tymi złymi skoro wojna i tak trwa. Lepiej zapytać niemca czy wie o błędach poznawczych i w jaki sposób usprawiedliwia zabijanie innych ludzi.
Sokrates mówił, żeby poznać samego siebie a ja się z nim zgadzam. Mniej więcej o to właśnie mi chodzi, żeby zachęcić do autorefleksji.
Odpowiedz
#64
(2017-10-09, 11:19 PM)Probus napisał(a): Mniej więcej o to właśnie mi chodzi, żeby zachęcić do autorefleksji.

Hmm, "zachęcić do autorefleksji" powiadasz... I nawtykanie rozmówcom to wg Ciebie dobra metoda temu służąca, tak?
„Szlachet­ny człowiek wy­maga od siebie, pros­tak od innych.”
Kong Qiu znany jako Konfucjusz
Odpowiedz
#65
(2017-10-09, 09:44 PM)Probus napisał(a): @ Konq  @ Mateusz


Mam do was prośbę. Przeczytajcie dokładnie i podpiszcie się pod taką deklaracją: 

Uważam się za uczciwego człowieka, zawsze staram się zrozumieć adwersarza, nigdy nie wyciągam jego słów z kontekstu, jestem świadomy ograniczeń swojego umysłu, dlatego zawsze i bezwzględnie dopuszczam możliwość że mogę się mylić. 

Jeżeli na myśl o złożeniu takiej deklaracji poczuliście w głowie dyskomfort - nieprzyjemny dysonans poznawczy, to znaczy że macie w głowie robaka. To samo dotyczy sytuacji gdy składacie taką deklarację bez zawahania.
Jesteście inteligentni, dlatego uważam, że problemem nie jest to że nie potraficie przeskoczyć pewnego poziomu abstrakcji (np kiedy wspominam o autorytecie w kontekście błędów poznawczych, to chodzi mi oczywiście o efekt autorytetu, a nie o jego podważanie).
Problemem jest to, że unikacie miejsc w głowie które powodują dyskomfort, a nie da się rozmawiać kiedy ktoś nie zachowuje pewnego standardu rozumowania, myśli niejednolicie, unika wątpliwości i woli wygodę niż zdrowy sceptycyzm.

Nie ja się nie mogę mylić! Z dość prostego powodu - ja w tej dyskusji żadnej tezy nie postawiłem, a pytający nie może się mylić. Proste? To samo dotyczy kol. Dawida. Pytanie jakie tu postawiono nie dotyczy tez postawionych przez autora kanału, te tezy są autorstwa innych naukowców, jakiś "efekt autorytetu" nie ma tu więc żadnego znaczenia.

Co do reszty punktów tej śmiesznej deklaracji, to chciałem zaznaczyć, że osoby, które do tej pory z tobą dyskutowały, posiadają jedne z największych reputacji na tym forum (co możesz zauważyć przy ich profilach). Z mojej strony jest to o tyle istotne, że jestem ateistą, czyli większość osób tu obecnych nie zgadza się z moimi poglądami na życie. Mimo to, jak mniemam, docenia mnie się tu właśnie za kulturę i rzeczowość prowadzenia dyskusji. Z mojej strony wielkim nietaktem i nieuczciwością wobec innych użytkowników forum byłoby, gdybym sam sobie wystawiał podobne laurki jak powyższa własnoręcznie.

Podobnie jak Mateusz skończę z Panem dyskusję na tym etapie, dopóki nie wróci ona na właściwy temat.
Odpowiedz
#66
@ Młodszy brat szefa
Taka argumentacja kiedyś przekonała mnie do zmiany poglądów.
Odpowiedz
#67
(2017-10-10, 03:20 PM)Probus napisał(a): @ młodszy brat szefa
Taka argumentacja, kedyś
przekonała mnie do zmiany poglądów. 

Wow, takie duże literki! Od razu czuję się przekonany.

A tak na serio to porządny wp***dol szybciej i skuteczniej skłania do autorefleksji niż nawtykanie, ale to chyba nie powód, żeby go stosować, prawda? Tak więc to, że na Ciebie podziałało, nie ma nic do rzeczy przy ocenie, czy metoda jest OK.
W każdym razie ani jednej, ani drugiej metody nie można nazwać ZACHĘCANIEM.
A jeśli naprawdę chcesz ludzi zachęcać do autorefleksji, to zacznij od lektury książki Thomasa Gordona pt. "Jak żyć dobrze z ludźmi?". Myślę, że może Ci się przydać.
„Szlachet­ny człowiek wy­maga od siebie, pros­tak od innych.”
Kong Qiu znany jako Konfucjusz
Odpowiedz
#68
@ Młodszy brat Szefa
Duże literki wyszły przypadkiem, bo pisałem z telefonu.
Może i moja metoda nie jest najlepsza, ale założyłem że w dyskusji priorytetem jest to żeby poruszyć istotę problemu i wyciągnąć jakieś wnioski, a nie żeby tylko smyrać się wzajemnie uprzejmościami. Nie jestem specjalnie dumny z tego, że kogoś obraziłem, ale też nie będę za wszelką cenę tego unikał, bo w życiu są wartości większe od konwenansów. Dużo większe szkody powoduje powszechna nieuczciwość, która jest dla ludzi naturalna. Ktoś w końcu musi to pokazać palcem, nawet jeśli nie wypada.
Odpowiedz
#69
(2017-10-11, 05:29 AM)Probus napisał(a): Może i moja metoda nie jest najlepsza, ale założyłem że w dyskusji priorytetem jest to żeby poruszyć istotę problemu i wyciągnąć jakieś wnioski, a nie żeby tylko smyrać się wzajemnie uprzejmościami. Nie jestem specjalnie dumny z tego, że kogoś obraziłem, ale też nie będę za wszelką cenę tego unikał, bo w życiu są wartości większe od konwenansów. Dużo większe szkody powoduje powszechna nieuczciwość, która jest dla ludzi naturalna. Ktoś w końcu musi to pokazać palcem, nawet jeśli nie wypada.

Zgadzam się, że istnieją cenniejsze wartości niż uprzejmość. Taką jest np. prawda.
Tylko, wiesz, prawda jest jak pomidor. Możesz ją podać komuś do jedzenia albo rzucić ją komuś w twarz. Twój wybór. Pamiętaj tylko, że od tego Twojego wyboru zależy, czy ktoś będzie mógł z niej skorzystać, czy rozbryzga się ona na nim, nie wchodząc do wnętrza...
„Szlachet­ny człowiek wy­maga od siebie, pros­tak od innych.”
Kong Qiu znany jako Konfucjusz
Odpowiedz
#70
Naukowy kreacjonizm, a geologiczny zapis skamielin cz.1








No dobrze. Długo mnie nie było więc czas nadrobić zaległości. Dziś prezentuję dość popularny na Youtube film-prezentacja, który jest często wznawiany na kanałach Kreacjonistów. Film jest bardzo stary i niektóre informacje już dawno nie są poruszane jako argument w poważnej dyskusji, niemniej wielu laików Kreacjonistycznych często jeszcze powołuje się ne niektóre z nich.

Film jest podzielony na trzy części (istnieje też jednoodcinkowa wersja), co bardzo ułatwia mi jego opracowanie. W powyższej części mało o samej ewolucji gatunków, więc omówiona ona jest dość pobieżnie. Przy następnych odcinkach bardziej się postaram.

1. Dwa poglądy dotyczące pochodzenia wszechświata (03:29 - 07:05)

Nie jestem pewien, czy można oba poglądy nazwać alternatywnymi. Opierają się one na kompletnie rożnych założeniach i tym samym sobie nie przeczą. Pogląd "ewolucyjny" nie zakłada ani celu w jakim został stworzony wszechświat, ani osobliwości stwórcy. Ba, pogląd ten nie zakłada w ogóle gdzie powinno się rozpatrywać początek, a sama hipoteza Wielkiego Wybuchu opisuje tylko proces powstania materii.

W każdym razie "model biblijny" nie jest tu żadną alternatywą. Pogląd ten pomija całkowicie to jak przebiegało stworzenie, a skupia się na samej przyczynie i celu. Oba poglądy nie są więc dla siebie alternatywą, ponieważ odpowiadają na zupełnie różne pytania.

Jeśli miałbym tu zauważyć, to sam pogląd kreacjonistyczny, ma tu zresztą sporo innych alternatyw, w postaci mitów o stworzeniu świata, pochodzących z innych religii. I to nawet jeśli weźmiemy pod uwagę "dominujący" charakter, to przedstawiony w filmie pogląd wcale nie należy do najpopularniejszych. Wszystkie te poglądy opierają się na dowodach o takim samym znaczeniu. Pozwolę sobie tu choćby wspomnieć osobę Haruna Yahya, który prezentuje tu muzułmański Kreacjonizm i o ile jego sama krytyka Darwinizmu, jest często cytowana przez chrześcijańskich Kreacjonistów, to już jego poglądy na samo "stworzenie" są inne. Koran nie opiera się pod tym względem na Księdze Rodzaju.


2. Druga Zasada Termodynamiki (06:14 - 06:25)

Druga zasad Termodynamiki mówi, że:

Cytat:W układzie termodynamicznie izolowanym istnieje funkcja stanu, która nie maleje z czasem. Funkcja ta zwana jest entropią[...]

Przekładając to na ludzki: zasada ta dotyczy tylko układów zamkniętych (izolowanych) i tylko dotyczy wymiany ciepła w tym układzie. Kosmos nie jest układem zamkniętym, bo posiada rozszerzającą się, niczym nie ograniczoną przestrzeń. Nie można także określić jego stanu początkowego, więc w zasadzie to nie tyle co jest on sprzeczny z tą zasadą, co jej w ogóle nie podlega. I nic dziwnego. Taki układ, jaki opisuje ta zasada nie istnieje w praktyce. Jest to przykład układu modelowego, nazwany perpetum mobile. Jeśli udałoby się coś takiego stworzyć to mielibyśmy dostęp do nieprzerwanego źródła energii.

Podstawą tego twierdzenia jest jednak zdefiniowanie entropii, jako stanu równowagi energii. Zasada ta nie może się więc odnosić do hipotez, które zakładają rozwój całego układu, jak na przykład rozwój życia na ziemi. Życie na ziemi jest uzależnione od energii słonecznej, która pochodzi spoza układu, czyli spoza ziemi i tym samym czyni cały układ otwartym.

W każdym razie jestem zaskoczmy samą argumentacją autorów filmu, którzy twierdzą, że Druga Zasada Termodynamiki stwierdza, że układy dążą ze stanu chaotycznego do bardziej uporządkowanego. Jest to sprzeczne z samą zasadą entropii. Zasada ta twierdzi, że podczas wymiany ciepła istnieje cały czas równowaga. Energia, która została pobrana musi więc zostać zwrócona w takiej samej ilości. Nie ma tu więc żadnego procesu postępującego, w jakimkolwiek kierunku. Zresztą jakkolwiek by na to nie patrzeć, to świat po Wielkim Wybuchu, jest łatwiejszy dla nas do opisania, niż przed Wielkim Wybuchem, więc w zasadzie to można tu mówić o pewnym stanie uporządkowania.

Jeśli chodzi o samą kwestię ewolucji biologicznej, to tu też wielu autorów dopatruje się zgodności z zasadą entropii. Jeśli weźmiemy pod uwagę jakiś dość ograniczony obszar, to łatwo zauważyć, że liczba drapieżników jest regulowana ilością ich ofiar i nawet chwilowa zmiana przewagi jest szybko przez przyrodę regulowana. Problematyczne są tu jednak zmiany globalne środowiska, które determinują większe zmiany w takim układzie.

3. Sklepienie w środku wód (07:42 - 08:33)

Może małe uściślenie z mojej strony. "Warstwa" na Wenus, o której będzie kilkakrotnie mowa na filmie, wcale nie znajduje się PONAD atmosferą, ona jest częścią atmosfery, w dodatku niejednolitą. Tak samo jak na ziemi taką warstwą są chmury. Autorzy filmu sami przyznają, że nie wiedzą jak taka warstwa wyglądała, ale sugerują wierutne bzdury. Przede wszystkim, jakakolwiek para w zetknięciu z atmosferą się z nią zmiesza, bo sama w istocie jest rodzajem atmosfery. Nie wyobrażam nawet sobie sposobu w jakie te dwie powłoki nie miałyby ze sobą styczności i nawzajem się nie przenikały. Ale o tym już autorzy nie wspomną, bo... po co drążyć temat.

4. Metody oznaczania czasu (09:14 - 10:18)

Przyznam szczerze, że ten fragment to perełka w całym filmie, dlatego zatrzymam się przy nim na dłużej.

Zapewne większość osób tu na forum wie czym jest kalendarium biblijne, oparte na okresie sześciu tysięcy lat. Kilka osób zapewne zna autora tego dzieła, ale zapewne niewiele osób wie jak powstał ten kalendarz, a w zasadzie za pomocą jakiej metody. I tu znowu pojawia się tajemniczy argument: "na co drążyć temat". Osobiście zresztą sam olewałem ten temat przyjmując go za pewnik, dopóki autorzy nie pokazali mi wykresu, który zamieściłem powyżej.

Sprawa pierwsza: Kalendarium owe oparte jest na wieku poszczególnych patriarchów, co zostało zresztą wyraźnie określone w Biblii. Sprawa jest więc jasna, prawda? No niezupełnie! Ponieważ w żadnym fragmencie Biblia nie określa w którym roku życiu ojca urodzili się ich synowie. Sam mam syna, który urodził się przed mimy 40 urodzinami. To dość późno jak na polskie standardy. Gdybym miał syna w wieku 18 lat, byłby on już praktycznie starszym pokoleniem dla obecnego, czyli sam mógłby być ojcem. Jestem pewien, że teraz już inaczej patrzycie na powyższy wykres, który do tej pory nie budził żadnych wątpliwości.

Wyjaśnię jednak. Autorzy filmu, a zapewne i autorzy Kalendarza Biblijnego, przyjęli pewną zasadę w przypadku braku danych dat narodzin poszczególnych patriarchów. Ustalono, że średni wiek życia (ok. 900 lat) odpowiada współczesnemu wiekowi życia, czyli ok. 90 lat. Proporcjonalnie więc wyliczyli średnią, w jakiej rodzą się nam pierworodni, czyli ok 20 lat, które przełożono na 200 lat. No i tu już zaczyna się problem, który ja pozwolę sobie drążyć...

Przedstawię to z perspektywy ewolucjonisty. Biologia nie wyklucza długowieczności. Są na ziemi stworzenia mogące żyć tysiąc lat. Nie ma jednak stworzeń, które dopiero po 200 latach osiągałyby zdolność do rozmnażania. Dla ewolucji nie jest to... ekonomiczne, w przypadku ludzi jedna większa wojna i trzeba czekać na urodzenie się następnego pokolenia setki lat. Tak to jednak sugerują nam autorzy powyższego wykresu.

No bo dlaczego niby ludzie mieliby czekać na potomstwo ponad 200 lat (średnia wykresu)? Że niby jeszcze nie dojrzał jeden z drugą przez tyle lat? To co, ząbkowanie wtedy trwało ponad pięć lat, miesiączka 200 dni? Może mi to ktoś jakoś wytłumaczyć? Najlepiej racjonalnie! Jakby tego nie próbować wytłumaczyć, to ówcześni ludzie mieliby genetykę całkowicie odmienną od reszty stworzeń na ziemi, pytanie więc: Kiedy Bóg uczynił nas w 99% zwierzętami?

Dodam jeszcze, że autorzy filmu sugerują w późniejszym fragmencie (10:18 - 10:28), że dzieje ziemi należałoby liczyć od 15 tyś lat. Spróbujcie teraz rozłożyć te daty narodzin.

5. Metody datowania (11:05 11:28)

Może nie tyle co te metody potrafią określić wiek ziemi, co w ogóle nie potrafią określić jakiegokolwiek wieku. Tym bardziej, że nawzajem się wykluczają, dlatego w większości są dla nauki mało znaczące.

6. Hel i wodór (11:29 - 11:56)

Oczywiście, że atmosfera powinna być po takim czasie zubożona w te gazy! Problem w tym, że ziemia jest fabryką tych gazów, więc je uzupełnia. W rzeczywistości różnica pomiędzy tym co ucieka do atmosfery, a co powstaje na ziemi jest niewielka. No i najważniejsza sprawa - żeby określić ile helu (wodoru) uciekło do atmosfery, musielibyśmy wiedzieć ile go było wcześniej.

7. Pył meteorytowy (11:58 - 12:21)

Małe uściślenie do tego tematu. Film jest stary, a obecnie pojawiło się wiele nowych badań pyłu meteorytowego potwierdzających długi wiek ziemi. Większość z tych badań jest w pełni akceptowalna przez główne towarzystwa Kreacjonistyczne i niejako temat ten nie istnieje w dyskusji o pochodzeniu ziemi. Na początku 2000r. jedna z organizacji kreacjonistycznych zasugerowała co prawda, że mają oni metodę potwierdzającą młody wiek ziemi za pomocą pyłu meteorytowego, jednak ostatecznie cała sprawa ucichła. Podejrzewam, że ta metoda też dała oczywiste wyniki sugerujące długowieczność ziemi.

W każdym razie bardzo trudno opierać się na tej metodzie w przypadku ziemi. Głównym czynnikiem ograniczającym tę metodę jest erozja, która dla pyłu następuje już w atmosferze, gdzie większość jest spalana, czyli zupełnie inaczej niż np. na Księżycu, który jest pokryty dość sporą warstwą pyłu.
 
 8. Zaludnienie (12:22 - 13:25)

W zasadzie to sugeruje się, że na ziemi żyło do tej pory 107 miliardów ludzi. Homo Sapiens pojawił się zresztą na ziemi ok. 50 tyś. lat temu, a nie jak sugerują autorzy filmu milion lat temu. W średniowieczu zresztą średnia życia człowieka wynosiła 12 lat. Liczbę tę drastycznie zaniżały zgony niemowląt. Nie ma powodu, żeby nie twierdzić, że w starożytności było inaczej, ponieważ wtedy wiedza o porodach było jeszcze niższa.

Bzdurne jest natomiast pytanie o skamieniałości. Pokazuje to tylko brak wiedzy autorów o tym czym są skamieniałości. Skamieniałości powstają tylko w miejscach, gdzie istnieją warunki, ku skamienieniu. Groby, gdzie lądowały szczątki większości przedstawicieli naszego gatunku, takim miejscem nie są. Są to miejsca, gdzie ciało ulega rozkładowi. Inne popularne miejsce spoczynku naszych przodków to żołądki dzikich zwierząt, tam też trudno o skamienienie.

9. Rozpad c14, wiek atmosfery (13:26 - 14:02) (patrz niżej)

[...]

10. Stworzenie (14:03 - 17:17)

OK. Skoro stworzenie świata jest iluzoryczne to w takim razie i metody datujące na wiek krótszy niż 4,5 mld lat też są błędne.

11. Zręczny chwyt (17:18 - 18:02)

Idąc dalej logiką tej wypowiedzi, to kradzież nie jest kradzieżą jeśli okradany wie, że jest okradany, skoro oszukiwany wie, że to co widzi to iluzja i nie jest oszukiwany.

12. Wino w wodę (18:03 - 18:40)

Tu tylko zwrócę małą uwagę. Tak naprawdę te lepsze wina produkujemy dopiero od niedawna, bo od niedawna wiemy jakie są najlepsze ku temu drożdże. Natomiast użyte w greckim przekładzie Ewangelii słowo na określenie wina jakie stworzył Jezus w Kanie, wcale nie oznacza tego najlepszego. Tym samym słowem określano także sok z winogron.

13. Sklepienie wody (18:41 - 22:28)

Jak już wcześniej pisałem, model przedstawiony przez twórców filmu, wcale nie występuje na tych planetach. Atmosfera tych planet rzeczywiście ma warstwy, jednak nie są one jednolite, na Wenus na przykład częste są kwaśne opady właśnie ze wspomnianej warstwy z zawiesiny siarkowej (opady te zresztą ukształtowały powierzchnię Wenus). Ziemia zresztą także posiada warstwy w atmosferze, ba nawet same chmury pary wodnej mają warstwy. Problem w tym, że niemożliwe jest utrzymanie takich warstw jednolitych i trwałych z dala od powierzchni ziemi. Po pierwsze uciekłaby do atmosfery ogrzane słońcem, po drugie skropliłaby się gdyby znalazły się po przeciwnej od słońca stronie ziemi.

14. Efekty cieplarniany (22:30 - 23:55)

Tu to już naprawdę autorzy odlecieli. Po pierwsze efekt cieplarniany to nie to  samo co ocieplenie klimatu. Efekt cieplarniany to seria efektów, które powstają po gwałtownym ociepleniu klimatu w jednym miejscu. Jeśli więc wejdziemy do nagrzanego samochodu i otworzymy okno to poczujemy zimny powiew powietrza z zewnątrz, pomimo wysokiej temperatury na dworze. Podobnie jest w przyrodzie. Gwałtowne ogrzanie powietrza w rejonie zimowym spowoduje gwałtowną zmianę klimatu w ciepłym rejonie ziemi, właśnie poprzez wyrównanie się ciśnienia powietrza. Powstaną huragany, gwałtowne deszcze, a nawet spadnie śnieg w rejonach, gdzie nie powinno być takich zjawisk o tej porze roku. I to jest efekt cieplarniany.

Źródłem ciepła w nagrzanym samochodzie nie są bynajmniej szyby i nagrzane siedzenie. Źródłem tym są gazy cieplarniane. W samochodzie jest to dwutlenek węgla i para wodna, którą wydychamy w czasie jazdy. Dlatego najlepszym sposobem na ochłodzenie samochodu jest klimatyzacja, czyli w gruncie rzeczy osuszenie powietrza z pary wodnej.

W przedstawionym modelu nie mielibyśmy do czynienia z efektem cieplarnianym, tylko z efektem Ziemi Śnieżki. Po prostu na ziemi byłoby okrutnie zimno. Dlaczego? Ponieważ jakakolwiek przeszkoda ustawiona w bliższej odległości od Słońca daje większy cień. Tak samo jest z szybą - im dalej się od niej znajdujemy tym mniej przez nią widać, ponieważ do naszego oka dociera mniej promieni słonecznych.

15. Temperatura na Wenus (23:41 - 24:00)

Ponieważ Wenus znajduje się bliżej słońca. Im dalej od słońca i im większa powierzchnia planety, tym większe różnice temperatur w rożnych strefach. Dodajmy do tego kąty nachylenia planety i mamy gotowe różnice temperatur. Nachylenie osi Wenus względem orbity to niecałe 3 stopnie, Ziemi - 23 stopnie, więc wiadomo, że Ziemia nie będzie w każdym punkcie tak samo nagrzana.

16. Admirał Richard Byrd (24:00 - 24:4)

Nie chciałbym tu się rozpisywać na temat teorii zbudowanych wokół osoby R. Byrda. Każdy kto zajrzy do internetu znajdzie przy jego nazwisku cokolwiek mu pasuje, od spiskowych teorii na temat kosmitów, poprzez teorię pustej ziemi, do ... odkryć geologicznych. Jeśli ktoś spróbuje jednak poszukać dowodów na ten temat natrafia na sekretne dzienniki, tajne archiwa wojskowe itp.

Wszystkie spiskowe teorie na tema Byrda wzięły się od jego lotu na biegun południowy, który był transmitowany na żywo, przez stację radiową. W pewnym momencie Byrd zaczął mówić, że widzi zielony ląd i wtedy transmisję przerwano. Całe wydarzenie tłumaczono chwilowym zasłabnięciem Byrda. Nie muszę dodawać, że skoro w wyprawę zamieszane było także wojsko, to zaczęły także pojawiać się teorie spiskowe na miarę Strefy 51, które są zresztą wojsku na rękę.

Wracając jednak do tematu. Na Antarktydzie rzeczywiście można spotkać wiele wykopalisk świadczących o tym, że był tam kiedyś ciepły klimat. Są tam obecne dinozaury, czy choćby torbacze. Nic dziwnego Antarktyda leżała kiedyś w strefie, dzisiejszej Australii, a i klimat w Jurze i Kredzie był o wiele cieplejszy. Antarktyda zaczęła zamarzać dopiero ok. 15 mln lat temu (co pokazują skamieniałe szczątki roślin). Ostatecznie całe życie znikło z jej powierzchni w Plejstocenie ok. 2,5 mln. lat temu.

Nie jest jednak prawdą, ze ktoś tam znalazł szkielety słoni czy smilodonów. Co zresztą pokazuje, że Antarktyda była już dawno oddzielona od innych kontynentów w czasie, gdy te zwierzęta się pojawiły. Zresztą kłamstwem jest także, że były to zwierzęta ciepłolubne. Smilodony żyły w Ameryce Północnej i południowej i zajmowały tę niszę którą dziś wypełniają tygrysy, a nawet te nie za bardzo z afrykańskimi warunkami sobie radzą preferując wilgotne lasy Azji, aż po syberyjską tajgę, gdzie ciepła jak na lekarstwo.

Podobnie jest ze słoniami. Większość słoni to zwierzęta włochate i żyjące w umiarkowanym klimacie. Słonie Afrykańskie to fenomen natury. Słonie te wyewoluowały z środkowoafrykańskiej odmiany i opanowały sawannę w momencie, kiedy ich więksi kuzyni musieli emigrować w związku z ociepleniem się północnej Afryki. Słonie Afrykańskie straciły sierść żyjąc w lesie. Podobnie jak Słonie Indyjskie, które są zresztą bliżej, genetycznie spowinowacone z Mamutem Włochatym niż z kuzynami z Afryki. Nie zmienia to jednak faktu, że większość słoni to zwierzęta zimnolubne, nie powinno więc dziwić znajdowanie ich przodków w chłodniejszych strefach klimatycznych, np. w Polsce.

17. Leczenie hiperbaryczne (25:27 - 26:47)

OK, a więc zakładając, że skoro leczenie w komorze kriogenicznej, przy -120 st.C, także leczy ludzi z pewnych dolegliwości, to oznacza to, że ludzie kiedyś żyli w takich temperaturach?

18. Drzewo genealogiczne (26:48 - 27:11 )

Dodam tylko, że nie wykluczam, że życie nie może egzystować w takich warunkach, a nawet życie tak skomplikowane jak człowiek. Problem w tym, że takie życie wymaga już diametralnie różnych niż obecne u współczesnych ludzi zmian genetycznych. Mam więc rozumieć, że ludzie kiedyś byli podobni genetycznie do kosmitów, a teraz są bardziej genetycznie podobnie do małp?

19. Pteranodony (27:11 - 29:00)

Mała uwaga. Wysokie ciśnienie wcale nie musi oznaczać silnych wiatrów. Silne wiatry powstają poprzez różnicę ciśnień w innych miejscach. Pteranodony wcale nie potrzebowały więc wysokiego ciśnienia tylko, podobnie jak współczesne wielkie ptaki, zróżnicowanego ukształtowania terenu, najlepiej górskiego w pobliżu morza.

Najlepszy jest jednak tekst o tym, że te zwierzęta stojąc bez ruchu były łatwą zdobyczą. Pteranodony łykały młode tytanozaury na śniadanie! Ja sobie nie potrafię wyobrazić stworzenia, które odważy się podejść do drapieżnika wielkości samolotu F 16, żeby go... upolować.

20. Gigantyzm (29:00 - 30:53)

OK. A więc Noe wziął na Arkę młode osobniki dinozaurów!? Naprawdę? Po co, jak po wylądowaniu Arki i tak się one udusiły??

Wracając jednak...

Jak myślicie dlaczego wraz ze wzrostem ciśnienia boli was głowa? Bo organizmowi trudniej jest dostarczać wtedy tlen do organizmu. Ciśnienie z zewnątrz działa na naszą klatkę piersiową i utrudnia jej pracę. To samo byłoby w przypadku sytuacji przedstawionej przez autorów filmu. Nasze mózgi dosłownie ugotowałyby się w wysokim ciśnieniu powietrza. Tak samo jest dużymi dinozaurami, co z tego, że dyfuzja spowodowana przez wyższe ciśnienie byłaby większa, skoro na płuca z zewnątrz także działałoby te ciśnienie ograniczając oddychanie.

To co pozwala żyć większym stworzeniom takim brachiozaur, to przede wszystkim większa ilość tlenu w powietrzu, a nie jego ciśnienie. Warto także zwrócić uwagę, na stosunek wielkości mózgu tego dinozaura do ogólnej masy ciała. Przypominam, że mówimy o organie, który u człowieka pobiera ponad 20% całego zapotrzebowania na tlen. Wyobraźcie więc sobie ile tlenu potrzebowałby taki gigant.

Można to zresztą porównać do oddychania w wodzie. Przypomnę, że 1/3 wody to tlen, w powietrzu znajduje się tylko 1/5 jego ilości. W wodzie występuje większe cząstkowe ciśnienie tlenu, teoretycznie więc według autorów łatwiej jest człowiekowi oddychać w wodzie.

21. Badanie metodą C14 (30:54 - ... )

Ale tu nakręcone! Małe wyjaśnienie: Nie jest potrzebna znajomość ilości C14 obecnej w naturze, żeby obliczyć wiek danego obiektu. Jak to było wspomniane, w momencie śmierci, organizm przestaje absorbować C14 z atmosfery. W tym momencie zaczyna się rozpad połowiczny C14. Oznacza to, że po pewnym okresie stosunek C14 do azotu N14, który jest efektem rozkładu węgla, będzie w stosunku 2:1. Połowiczny czas rozpadu tego pierwiastka wynosi 5,5 tyś lat, więc łatwo obliczyć wiek obiektu na podstawie stosunku ilości obu pierwiastków do siebie, ponieważ N14 nie jest absorbowany, może być tylko wynikiem rozpadu C14. Oczywiście ta metoda jest obarczona pewnym błędem, który wzrasta z wiekiem obiektu. Dość dokładnie można jednak obliczyć obiekty do ok. 50 tyś. lat wstecz.

Kłamstwem jest także, że powłoka stworzona przez autorów filmu mogłaby zatrzymać rozpad azotu i tworzenie C14. C14 nie powstaje w wyniku promieniowania słonecznego, tylko promieniowania kosmicznego. Aby te zatrzymać to wspomniana powłoka musiałaby być z ołowiu.

Węgiel kamienny nie posiada zresztą w sobie węgla C14 z dość prostego powodu. Powstał on 300 mln. lat temu. Po takim czasie z C14 nic nie zostaje ponieważ ulega całkowitemu rozpadowi na azot. To właśnie stwierdzenie obecności węgla C14 w węglu kamiennym dowodziłoby krótkiego wieku ziemi.

***

Na dziś to tyle. Zapraszam do komentowania i obiecuję, że następna część pojawi się szybciej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości