Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Tbn po polsku - zna ktoś?
#1
Chrześcijanie dzielą się na tych, którzy nie oglądają telewizji, bo nie chcą lub nie mają czasu, lub na tych co wybierają co oglądają.
Kilka dni temu mój dostawca, "uszczęśliwił" abonentów polską wersją TBN.
Na próbę zobaczyłam co tam dają i troszkę się zdziwiłam. Ogólnie oni promują na świecie biznes, amerykańskich kaznodziei Sukcesu itd.
Ale wczoraj wieczorem dawali jakiś program typu świadectwa i rozważanie Biblii. I o dziwo, były to programy krytykujące chciwość, obalające mit wszelkiego dostatku i wszystko to, co padło cieniem na współczesne chrześcijaństwo.
I tak sobie myślę, o co tu chodzi? Czyżby nas Polaków próbowano oswoić z tą pieniężną ideologią?

Patrzyłam w necie to jakiejś zachwycającej ramówki nie mają... Za dnia "Strasznie" propagują nauki m.in. p. Meyers.

Trochę lat temu widziałam tę telewizję na satelicie w wersji rosyjskiej. Niektóre, rzeczy mi się podobały, inne nie. Na początku nie wiedziałam nic o Beny Hinnach i podobnej ekipie.
Wydaje mi się, że to nie przypadek, że trafili w końcu i do nas, bo jeszcze kilka lat temu mogliby trafić na opór, mimo że Teologia Sukcesu dawno u nas jest.
Odpowiedz
#2
Ja tam jestem za tym, aby chrześcijaństwo i chrześcijan uważać za wyznaczniki sukcesu.
Tyle, że sukcesu w totalnie innym rozumieniu.
Każdy może podpierać się Biblią
Ateiści też tak czynią, aby coś tam udowodnić. Czy przez to, że Ateiści powołują się na Biblię są chrześcijanami?
No nie.
Pani Meyers też jest jedną z tych co się na Biblię powołują.
Bóg osądzi, jak to mówią, ale ja się trzymam z daleka od takich ludzi. A telewizja chrześcijańska, tak w ogóle, jak dla mnie, to jakaś straszna rzecz. W samym założeniu. Ale może mi się tylko zdaje, że telewizja to ogłupiacz. I trochę samo zło.
Tak się czasem zastanawiam czy Jezus korzystałby z telewizji, aby bardziej roznieść przekaz.
Może, nie wiem, w końcu z jakiś tam środków przekazu, typu świątynia, korzystał
Ale z telewizji? A może czemu nie?
Odpowiedz
#3
GeraldSmile Chociaż to dywagacje, to myślę, że przed swoim odejściem Jezus mógłby wykorzystać telewizję, chociaż by nie musiał... Szanuję wybory ludzi, którzy nie lubią telewizji. Ale czasem mnie denerwują protestanci - nieoglądający, bo jak zobaczą tv u kogoś to nie umieją się niektórzy oderwać. Mam znajomego co się puszy nieoglądaniem, ale cały czas nawet rozmawiając z Tobą gada przez komórkę.
Dodam, że nie ma sytuacji zawodowej, że musi być pod telefonem.
Ogólnie uważam, że nie należy wszystkiego w ciemno chwalić, ani w ciemno potępiać. Bóg ma swoje drogi i przez telewizję nawet TBN, może obudzić tych, którzy ludzi by nie słuchali. Ostatnio coś mąż włączył i był tam ciekawy reportaż o Misjonarzach w Chinach. Nie pochwalam tak jak pisałam w wątku książki "Chata" ale nie wykluczam też że kogoś może sprowokować, do poszukiwania prawdziwej wiary. Tylko dziwi mnie bezkrytyczny zachwyt wobec tej książki, tych którzy znają już Boga dobrze. A tak nawiasem mówiąc zastanawiamy się coraz częściej nad rezygnacją z posiadania telewizji, także nie jesteśmy od niej uzależnieni. Nie oglądamy polityki prawie wcale i nie lubimy reklam bombardujących nas chorobami i lekami na nie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości