Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Login/Adres e-mail:
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 841
» Najnowszy użytkownik: Interkoder
» Wątków na forum: 241
» Postów na forum: 5,966

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 96 użytkowników online.
» 0 Użytkownik(ów) | 95 Gość(i)
Bing

Ostatnie wątki
Narodzenie i śmierć Jezus...
Forum: Odwyk
Ostatni post: wiktorio12
2021-01-15, 12:25 PM
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 127
Nawrócenie. Od zera.
Forum: Odwyk
Ostatni post: mateusz
2021-01-14, 07:27 PM
» Odpowiedzi: 83
» Wyświetleń: 12,373
Wpływ Jezusa na życie
Forum: Odwyk
Ostatni post: Marcel
2020-12-26, 12:45 PM
» Odpowiedzi: 41
» Wyświetleń: 44,525
"Czy Biblia gryzie się z ...
Forum: Odwyk
Ostatni post: Konq
2020-12-12, 12:44 AM
» Odpowiedzi: 22
» Wyświetleń: 3,719
Po co Bóg stworzył wirusy...
Forum: Odwyk
Ostatni post: Konq
2020-12-02, 05:42 PM
» Odpowiedzi: 153
» Wyświetleń: 40,768
Święta, to szabat oraz Pa...
Forum: Odwyk
Ostatni post: Powała
2020-11-18, 04:17 PM
» Odpowiedzi: 14
» Wyświetleń: 2,305
Humor
Forum: Odwyk
Ostatni post: Konq
2020-10-29, 11:01 AM
» Odpowiedzi: 62
» Wyświetleń: 149,037
"Kwiatki" św. Pawła
Forum: Odwyk
Ostatni post: Luke8l
2020-10-28, 01:38 PM
» Odpowiedzi: 21
» Wyświetleń: 59,174
Pytania o ewolucję
Forum: Odwyk
Ostatni post: Konq
2020-10-24, 03:07 PM
» Odpowiedzi: 378
» Wyświetleń: 767,855
Wersety, których nie rozu...
Forum: Odwyk
Ostatni post: Przemeks
2020-10-09, 04:31 PM
» Odpowiedzi: 77
» Wyświetleń: 73,586

 
  PR Pana Boga
Napisane przez: Daniel - 2019-05-17, 11:43 AM - Forum: Odwyk - Brak odpowiedzi

Komentarz, który nie zmieścił się pod odcinkiem Smile
Jakby ktoś szukał odcinka:
PR Pana Boga


Ja bym wolał przeżyć ze świadomością, że pomogłem przeżyć innym. A jeśli to się uda to mój ślad w ich życiu wcale nie musi być większy niż przekazanie jakiejś mini informacji od Jezusa mogącej im uratować życie. Jeśli komuś wystarczy werset albo ulotka by zainteresować się i zaangażować w naśladowanie Jezusa to...czemu nie?
Chciałbym z czystym sumieniem móc powiedzieć kiedyś - daleka droga jeszcze - tak jak np Paweł za Jezusem słowa: „dawałem dokładne świadectwo i wyjaśniałem, że powinni okazać skruchę, nawrócić się do Boga i wierzyć w naszego Pana, Jezusa”
(Dzieje 20:20,21; Mat 4:17)
Bóg za pośrednictwem Jezusa daje możliwość każdemu skorzystania z dobrodziejstw Królestwa Bożego, ale do tego potrzebna jest wiara - poparta uczynkami - w coś więcej niż w to, że Jezus był człowiekiem w towarzystwie którego inni czuli się dobrze. Zresztą Jezus często mówił o wąskiej drodze, która wymaga konkretnych działań i wysiłków. Mówił o osobistej odpowiedzialności przed Bogiem i potrzebie WYKONYWANIA woli Bożej, a nie podtrzymywania dobrostanu słuchaczy.

Wracając do miłości to sprawa jest oczywista. Jest to główny z owoców pomagających rozpoznać uczniów Jezusa. Racja.
Rozważmy jednak przykład. Juan Pablo Kowalski trafił na mini kampanię informacyjną którą prowadził kandydat na władcę innego kraju.
Mnóstwo ciekawych informacji dowiedział się i o nim samym i o całym projekcie. A przede wszystkim to okazało się, że to wszystko dzieje się w ramach większego planu na poprawę wszystkich ludzi który pilotuje ojciec tego znajomego.
Masę rzeczy o głównym pomysłodawcy i twórcy projektu się dowiedział. Jak syn opowiadał o ojcu to okazało się, że podstawą ich relacji jest miłość i jedność. Wyraźnie widoczne były też posłuszeństwo i zaufanie syna wobec ojca. Tak biło to w oczy, że w naturalny sposób udzielało się innym uczestnikom projektu. Bez musu, bez paragrafu - naturalnie.
Wyszło na to, że fajnie by wejść w projekt i zostać poddanym tego króla, bo i fajne to miejsce dające super możliwości i przede wszystkim władca lepszy - o niebo Smile - niż jakikolwiek inny. Na pożegnanie Juan Pablo usłyszał jeszcze sporo informacji o tym jak można uzyskać dostać obywatelstwo tego kraju i jak się tam dostać. Przyszły król zapowiedział, że jak Ojciec uzna, że już czas i ruszy z projektem to sam kandydat pokieruje dużą kampanią informacyjną by dotrzeć do wszystkich ludzi. Będzie można też dołączyć i wspomóc w działaniach.
Oprócz tego, że jako jednostki i grupa będą znani z podobnych cech co on, to będą też działać w podobny sposób. Będą przekazywać podobne treści. Takie samo będzie też ich podejście do osoby ojca. Podobne będzie też traktowanie przez ogół społeczeństwa.
Gdy po latach beznadziei życia w aktualnym kraju pojawiło się wiele różnorodnych (nie)zorganizowanych akcji deklarujących że działają w imieniu tego króla to jedynym kryterium wyboru ma być to że jest wśród nich miło?
Gdy na dodatek okazuje się, że większość akcji niezbyt pomaga spełnić wymogi uzyskania nowego obywatelstwa tylko skupia się na tym by „było miło” to o czym to może świadczyć?
Łatwo o miłość i ogólny dobrostan jeśli grupa w jakimś fajnym miejscu bez żadnej spiny wyleguje się na słoneczku. Trudniej o miłość w sytuacji gdy pod presją czasu i ograniczonych możliwości wspólnie coś trzeba zrobić.
Utrudnia to jeszcze fakt, że trwa - zapowiedziana zresztą - akcja dezorganizacyjna zbuntowanego gościa, który wyłamał się z projektu i na przekór Bogu tworzy swój własny. (np: 2Kor 4:3-5; 11:12-14)
Jak zaczniesz i skończysz poszukiwania od tego gdzie jest tylko miło, to najprawdopodobniej wylądujesz wśród tych, którzy mimo  fajnych deklaracji - i niejednokrotnie szczerej wiary w to - nigdzie się nie wybierają.
I jeszcze jedno pytanie na koniec.
Uczniowie mają być rozpoznawani rzeczywiście po miłości.
Gwarancje zbawienia Jezus daje uczniom/słuchaczom czy naśladowcom Jezusa/wykonawcom woli Ojca?

Wydrukuj tę wiadomość

  Od gorliwej wiary, po jej utratę.
Napisane przez: Bastek - 2019-04-14, 09:35 PM - Forum: Jak żyć - Odpowiedzi (10)

Witajcie,
Długo zbierałem się do napisania tego tekstu, chciałbym abyście go przeczytali, bez oceniania czy robię dobrze czy zle, chciałbym przekazać w miarę krótko co czuje i co mam na myśli.

Otóż od jakiś 20 lat byłem człowiekiem religijnym, komunia, bierzmowanie, kilka lat ministrantury w kościele, religie podłapałem do takiego stopnia że biegłem z gimbusa aby szybko o 15 odmówić koronkę, broń Boże żebym się nie spóźnił chociaż minuty, bo Bozia będzie krzywo patrzeć, dopiero teraz zauważyłem jak miałem wypoczaną religijność. ale do rzeczy...

W wielu nastoletnim, tak jak pisałem byłem kilka lat ministrantem, do tego dochodziło czytanie gazet katolickich, odmawianie koronki, różanców, to wszystko wymieszało się z nakazami i zakazami kościelnymi.

W wieku 19 lat przyszła pierwsza silna nerwica religijna, potworne poczucie winy, budziłem się w nocy zlany potem, wystraszony do granic możliwości.
Po jakimś czasie wszystko ustało, myślalem że to koniec, ale tak nie było, nerwica jak rak, robiła przerzuty co objawiło się po kilku latach kolejnym wykolejeniem psychicznym...

Przez wiele lat dużo czytałem, analizowałem, modliłęm się, ale nic nie przynosiło rezultaty, jakiś czas temu zorientowałem się że siedze w jakimś psychicznym systemie, jestem totalnie zniewolony, widzę to szatanską siatkę w którą mnie wpakowali, ale nie umiem się z niej uwolnić, lęk przed potępieniem mi na to nie pozwala...

Cóż, wspaniała indoktrynacja, u mnie zadziałała...
Od niedawna pod wpływem tego wszystkiego, doszedłem do wniosku że wszystkie te religie, to wymysł ludzki, aby sobie podporządkować innycn ludzi, sprytni żydzi sobie ponapisywali księgi dając je jednym czy drugim, w taki sposób ich sobie podporządkowali...

Od jakiegoś czasu modliłem się o pomoc do Boga, aby zrobił coś i mnie z tego uwolnił, bo nie dość że nie miałem na to wpływu, to jeszcze zarazili mnie lękiem i poczuciem winy, totalna karłowatość psychiczna...
Niestety nie otrzymuję odpowiedzi, więc to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu że wszystko to są ludzkie wymysły, ja już dalej prosić nie potrafię, nie umiem...

Dziś przestałem chyba całkowicie w to wierzyć, efekt jest taki że odczuwam potworny strach przed potępieniem, cóż mechanizmy i indoktrynacja działa na wysokim poziomie aby owieczka nie uciekła ze stada, czuje się na silnym zjeździe, jakby brał narkotyki i przestał po jakimś czasie...
Utwierdziło mnie w przekoniu że Bóg nie ratuje dzieci które go proszę w niebezpieczeństwie, co dodatkowo mnie zasmuciło, bo czuje się oszukany i wykorzystany...

Boję się potępienia, mimo iż przestałem w to wierzyć, wiem paradoks, ale logicznie tego ująć inaczej nie umiem...
Nie wiem co będzie dalej z moim żywotem, muszę iść do specjalisty i się z tego wyleczyć...

To tyle.

Wydrukuj tę wiadomość

  Dążenie do przyjemności, a cierpienie w imię wartości
Napisane przez: Przemeks - 2019-01-30, 09:49 PM - Forum: Odwyk - Odpowiedzi (2)

Czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się przeżywać cierpienie, np. z powodu utraty kogoś bliskiego, bądź żyć ze świadomością, że na świecie jest tyle zła, na które nie ma lekarstwa i ktoś z Waszych znajomych bliskich lub dalszych doświadcza właśnie zła? Sądzę, że tak. Ludzie różnie tłumaczą sobie przeżywanie cierpienia; że jest to część życia każdego z nas, że jego przyczyną są grzechy z przeszłości, bądź że Bóg ma jakiś inny cel, aby nas doświadczać w cierpieniu.
Ludzie różnią się w podejściu do tego problemu. Jedni twierdzą, że w cierpieniu można znaleźć sens, że prowadzi ono do poznania prawdy. Inni natomiast twierdzą wręcz przeciwnie - że cierpienie nie ma większego sensu, że nie należy w nim szukać celu i zbytnie wnikanie w tą tematykę prowadzi do złych skutków.
Kiedy tak zastanawiam się nad tym, jaki jest Bóg, dlaczego na przykład nie postanowił, aby ludzie wybili się co do nogi za czasów Noego - to znaczy ci niesprawiedliwi nie wybili tych sprawiedliwych, dlaczego z drugiej strony znosi, że na Ziemi obecnie, jak i w przeszłości działo się tyle złego - ofiary z ludzi, wojny, zdrady itd., to rozumiem, że możliwym jest, że nie jest On, Bóg, typem generała który stoi na posterunku i dogląda każdego naszego ruchu, tylko raczej podejmuje pewne działania, gdy jest taka potrzeba. Zastanawia mnie jednak dlaczego czasem czeka wydawałoby się w nieskończoność, a czasami ucina ból zanim się pojawi, nie dopuszcza do tego, aby powstał.
Pewnie można by rzec, że to nie Bóg, to ludzie rządzą teraz Ziemią i może nawet jest to prawda.  Smile I zarówno zasługi jak i kary, np. za niewiedzę, przypadają na ludzkość, a nie Bogu. Ale co zrobić z błędamii, kogo obarczyć winą za wszystkie pomyłki jakie ludzkość popełniła? Czy ma sama siebie karać, a może właśnie tak cały czas robimy? Karzemy siebie nawzajem za winy świata, zamiast sobie wybaczyć i znaleźć innego kozła ofiarnego? Może właśnie do tego była potrzebna postać Mesjasza, który zbierze winy całego świata?
Wiem, że dla niektórych, a może nawet dla większości moja pisanina to może być czarna magia, budowanie wierzeń na niesprawdzonych przesłankach albo dorabianie sobie filozofii tam, gdzie nie trzeba i ogólnie utrudnianie sobie życia.
Tak mi się wydaje, że niektórzy unikają rozmów na tematy trudne, bo lubią mieć w głowie wszystko poukładane, nieważne, czy jest to zgodne z prawdą, czy nie, czy jest poukładane prawidłowo, czy nieprawidłowo. A ja twierdzę, że po prostu chciałbym zrozumieć, jak to wszystko się kręci, na zewnątrz, jak i w umysłach ludzi.   Smile

Wydrukuj tę wiadomość

  Wersety, których nie rozumiem
Napisane przez: Przemeks - 2019-01-28, 08:36 PM - Forum: Odwyk - Odpowiedzi (77)

Witam was. W tym wątku chciałbym porozmawiać o wersetach, które nie za bardzo rozumiem, bądź mam wątpliwości, czy nie rozumiem ich źle. Jest tego trochę, ale na początek chciałbym wziąć na tapetę Ewangelię Łukasza, rozdział 17.
Korzystam z przekładu Biblia online.
No to lecimy!   Big Grin
(1) Rzekł znowu do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. (2) Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie.
Z tych małych to znaczy kogo konkretnie? Chodzi o nieutwierdzonych w wierze?

(3) Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. (4) I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu.
Kto jest moim bratem? Nie chodzi mi o bliźniego, ale o brata (w wierze). Kto potrafi przedstawić mi swój punkt widzenia?

(5) Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. (6) Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna.
Kto z nas wyrywa z korzeniem morwy samą tylko wiarą? To jakaś przenośnia, czy kpina z naszej wiary?

(7) Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? (8) Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? (9) Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? (10) Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.
Rozumiem, że chodzi o pokorę, o to, że mamy siebie uważać za sługi, a nie za panów. Za sługi, którzy zawsze są do dyspozycji.

Potem jest o oczyszczeniu trędowatych, to pomijam.
Pędzę dalej.  Cool

(20) Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie;
O, to bardzo ciekawe. Czyżby Jezus był świadkiem Jehowy? A może ja tylko mylę pojęcia o niedostrzegalnym przyjściu Jezusa i niedostrzegalnym przyjściu Królestwa Bożego. A może to jest to samo?

(21) i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest.
Jezus wskazuje tu na siebie, jak zdążyłem się już dowiedzieć. (na marginesie dodam, że ze strony JW.org)

(22) Do uczniów zaś rzekł: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie.
Rozumiem, że nie należy brać tego do siebie, bo to jest skierowane do Apostołów. A może się mylę?
Co jest jest dzień Syna Człowieczego?

Znowu trochę utnę.

(25) Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie.
Przez które pokolenie? Chodzi o konkretną grupę ludzi, a może o Żydów?

I ciach.

(31) W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. (32) Przypomnijcie sobie żonę Lota. (33) Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je.
To co konkretnie mamy robić, bądź czego nie robić? Nie gonić za dobrami doczesnymi?

(37) On im odpowiedział: Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy.
W Przekładzie Nowego Świata są "orły". Daniel, możesz mi odpowiedzieć, dlaczego tak to przełożono?
I co w ogóle oznacza "padlina" i "ptaki", co obrazują te pojęcia?

Wydrukuj tę wiadomość

  Człowiek poszukiwany
Napisane przez: Julka - 2019-01-26, 10:01 PM - Forum: Jak żyć - Odpowiedzi (3)

Hej, jak sugeruje tytuł (albo i nie Big Grin ) chętnie poznam ludzi. Sprawa wygląda tak: zakopałam się w samotności, ale małymi krokami próbuję otwierać się na innych. Jeśli jest tu obecny ktoś w podobnej sytuacji lub ktoś kto zwyczajnie akurat ma chęci skrobnąć mejla to zapraszam do kontaktu. Mieszkam w woj. podlaskim, ale wychodzę z założenia, że popisać można z każdego miejsca w Pl Wink
buka.12@wp.pl

Pzdr

Wydrukuj tę wiadomość

  Nieuczciwe obchodzenie zasad rozmowy
Napisane przez: Osa - 2019-01-17, 12:04 PM - Forum: Odwyk - Brak odpowiedzi

Jak to jest z tymi zasadami rozmowy?

[Obrazek: pxEvH1l.png]

Wydrukuj tę wiadomość

  Jak rozpoznać sekty
Napisane przez: Osa - 2019-01-17, 01:13 AM - Forum: Odwyk - Brak odpowiedzi

Cechy sekty to m.in:

- Charyzmatyczny przywódca i lider, którego należy się słuchać. Nazywa się go mistrzem, prorokiem, guru. Przywódca sekty jest ponad jej zasadami.
- Wykorzystywanie w obrębie sekty technik manipulacyjnych w odniesieniu do jej słabszych członków. Kłamstwa, sugestie, hipnoza, tzw. „pranie mózgu” są tutaj bardzo popularne.
- Fanatyczne oraz frenetyczne próby utrzymania sekty i swoich idei. Członkowie sekty są całkowicie przekonani o prawdziwości swojego postępowania. Inni są w błędzie, świat zewnętrzny zostaje całkowicie potępiony. Tylko członkowie sekty mają „tajemną” wiedzę i moc poznania i mogą zostać „zbawieni” lub „uratowani”.
-Sposobem na przejawy krytycznego myślenia i wątpliwości jest tzw. autocenzura myślenia. Polega ona na takim oddziaływaniu grupy, że z czasem członkowie sekt przekonują się, że indywidualizm w myśleniu nie jest pożądany. Ofiary stopniowo tracą zdolność do niezależnego myślenia, decydowania i świadomego zgadzania się.

Jednym ze sposobów manipulacji jest tzw. 'blokada negatywnego myślenia'. Oznacza ona ni mniej ni więcej tylko próbę wymuszenia na członkach zakazu mówienia krytycznych uwag, zauważania negatywnych wzorców itd. Wolno mówić tylko pozytywne rzeczy. W ten sposób tworzy się samo napędzający mechanizm, w którym członkowie grupy jednocześnie wzajemnie utwierdzają się, że w ich wspólnocie jest wszystko dobrze, a zarazem wywierają presję, aby osoby krytycznie odnoszące się do sekty w jakiś sposób uciszyć.

Znacie jakieś grupy w swoim otoczeniu które tak działają?

Wydrukuj tę wiadomość

  Co mnie boli
Napisane przez: Przemeks - 2019-01-06, 11:59 PM - Forum: Odwyk - Odpowiedzi (2)

Ilekroć rozmawiam z ludźmi przewija się temat piekła. Inspirowany kotłem Mateusza postanowiłem więc założyć nowy wątek. Chcę zauważyć, że pewne trudności sprawia mi porozumiewanie się drogą cyfrową, bo nie wiem z kim tak naprawdę piszę. Poglądy niektórych osób znam, ale to nie to samo co kontakt z żywym człowiekiem.
Wiem, że pytania typu: "wy naprawdę wierzycie w to, że ktoś z was będzie się smażył w piekle?" nie przejdą z różnych względów. Ale chciałbym napisać jeszcze kilka słów, póki odpuszczę.  Smile Podejrzewam, że nikt z was nie wierzy, że pójdzie do piekła z kotłem, w którym rogaty jegomość z widłami będzie was katował. Po pierwsze - podobne opisy "królestwa" diabła nie są logiczne - on też na logikę powinien smażyć się w kotle razem z wszystkimi ludźmi, którzy na tę kaźń zostali skazani przez Boga. Po drugie, kto z was dopuszcza myśl, że właśnie on w męczarniach będzie się smażył - dosłownie smażył w ogniu, z daleka od tych, których umiłował Bóg i nie straci przy świadomości czekającej go kary stabilności psychicznej? - no chyba, że będzie wykonywał jakieś praktyki, które mają go uchronić przed tym losem, a wkręcające go w spiralę płacenia za zbawienie. Piekło jako miejsce męczarni funkcjonuje z towarzyszącym mu dogmatem o nieśmiertelności duszy, i to nie tyle człowiek ma się smażyć w piekle, co jego niematerialna cząstka, która niby potrafi funkcjonować samodzielnie w niebie lub piekle i doznawać katuszy bądź przyjemności po sądzie ostatecznym lub śmierci (wersje różnią się w zależności od stanu wiedzy pytanego o to zagadnienie).
Rozumiem, że można powołać się na fragment z rozdziału 14 Apokalipsy św. Jana, w którym jest napisane iż:
11 A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy
czciciele Bestii i jej obrazu,
i ten, kto bierze znamię jej imienia».

lub z rozdziału 20 tejże księgi:
10 A diabła, który ich zwodzi,
wrzucono do jeziora ognia i siarki,
tam gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok.
I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków.

Tylko kto z was dosłownie bierze te słowa, kto z was wie kim jest jest Bestia i Fałszywy Prorok? Czy to realne osoby, czy tylko symbole? Co w końcu ze zmartwychwstaniem sprawiedliwych i niesprawiedliwych, o którym mówi Biblia? Czy niesprawiedliwi będą wyjęci z piekła, zmartwychwstaną i zostaną wrzuceni do jeziora ognia i siarki, aby dalej cierpieć? To wszystko nie trzymałoby się kupy, gdyby miało być prawdą przekazywaną przez Biblię.
To na razie tyle, życzę miłej nocy.

Wydrukuj tę wiadomość

  Przysięgi i ich odwołanie
Napisane przez: Tizment.90 - 2018-12-07, 12:20 AM - Forum: Odwyk - Odpowiedzi (12)

Kilka pytań:

1 Człowiek obiecuje drugiemu człowiekowi: Jutro kupię od ciebie długopis za 2 złote. przez noc jednak cena długopisu na rynku spadła do 20 groszy. Czy człowiek pierwszy powinien kupić długopis za 2 złote?

2 Jeżeli na pierwsze pytanie odpowiedzieliście twierdząco to co powiecie na to:
Dziecko na 1 komunii zmusza się do tego by powiedziało coś w stylu "Postanawiam żyć i umierać w świętej wierze rzymskokatolickiej" Czy takie dziecko jeżeli zmienią się warunki i stwierdzi, że rzymski katolicyzm jest nieprawdziwy powinna w nim trwać z uwagi na swoją przysięgę?

3 Jeżeli nie bo zostało do tego zmuszone to 3 przykład:
Hinduska postanawia oddać się do świątynnego nierządu {chce być dziwką w świątyni} by zadowolić jakąś tam boginię. Podejmuje tą decyzję świadomie i bez przymusu. Przysięga na swoje życie, że do jego końca będzie dziwką w świątyni. Później jednak poznaje jakiegoś człowieka który zmienia jej wiarę na chrześcijańską i mówi, że puszczanie w świątyni jest złe i powinna z tym skończyć. Czy może złamać swoją przysięgę? {przysięgała na swoje życie}

4 Kolejna sytuacja.
Człowiekowi wmawia się, że coś jest grzechem. np. w wierze katolickiej wmawia się dzieciom {bardzo młodym dzieciom}, że masturbacja jest grzechem. Takie dziecko pod takim wpływem obiecuje Bogu, że nie będzie tego robić. Potem jednak stwierdza, że masturbacja nie jest grzechem. Czy obowiązuje go ta obietnica? '

Piszcie swoje odpowiedzi. Pozdrowienia Jakub Łuniewski. pokój czytającym.

Wydrukuj tę wiadomość

  Inne metody weryfikacji
Napisane przez: bartekulka - 2018-12-04, 11:07 PM - Forum: Odwyk - Odpowiedzi (121)

Mam pytanko

Relacja tekstowa nie przekonuje mnie, bo czemu miałaby, że Jezus zmartwychwstal, więc w jaki inny sposób mogę przekonac się, że on naprawdę żyje?

Pytanie szczególnie do wierzących w zmartwychwstanie

Wydrukuj tę wiadomość