Nieprofesjonaliści
PR Pana Boga - Wersja do druku

+- Nieprofesjonaliści (https://www.nieprofesjonalisci.com)
+-- Dział: Nieprofesjonalizm (https://www.nieprofesjonalisci.com/forumdisplay.php?fid=1)
+--- Dział: Odwyk (https://www.nieprofesjonalisci.com/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Wątek: PR Pana Boga (/showthread.php?tid=1496)



PR Pana Boga - Daniel - 2019-05-17

Komentarz, który nie zmieścił się pod odcinkiem Smile
Jakby ktoś szukał odcinka:
PR Pana Boga


Ja bym wolał przeżyć ze świadomością, że pomogłem przeżyć innym. A jeśli to się uda to mój ślad w ich życiu wcale nie musi być większy niż przekazanie jakiejś mini informacji od Jezusa mogącej im uratować życie. Jeśli komuś wystarczy werset albo ulotka by zainteresować się i zaangażować w naśladowanie Jezusa to...czemu nie?
Chciałbym z czystym sumieniem móc powiedzieć kiedyś - daleka droga jeszcze - tak jak np Paweł za Jezusem słowa: „dawałem dokładne świadectwo i wyjaśniałem, że powinni okazać skruchę, nawrócić się do Boga i wierzyć w naszego Pana, Jezusa”
(Dzieje 20:20,21; Mat 4:17)
Bóg za pośrednictwem Jezusa daje możliwość każdemu skorzystania z dobrodziejstw Królestwa Bożego, ale do tego potrzebna jest wiara - poparta uczynkami - w coś więcej niż w to, że Jezus był człowiekiem w towarzystwie którego inni czuli się dobrze. Zresztą Jezus często mówił o wąskiej drodze, która wymaga konkretnych działań i wysiłków. Mówił o osobistej odpowiedzialności przed Bogiem i potrzebie WYKONYWANIA woli Bożej, a nie podtrzymywania dobrostanu słuchaczy.

Wracając do miłości to sprawa jest oczywista. Jest to główny z owoców pomagających rozpoznać uczniów Jezusa. Racja.
Rozważmy jednak przykład. Juan Pablo Kowalski trafił na mini kampanię informacyjną którą prowadził kandydat na władcę innego kraju.
Mnóstwo ciekawych informacji dowiedział się i o nim samym i o całym projekcie. A przede wszystkim to okazało się, że to wszystko dzieje się w ramach większego planu na poprawę wszystkich ludzi który pilotuje ojciec tego znajomego.
Masę rzeczy o głównym pomysłodawcy i twórcy projektu się dowiedział. Jak syn opowiadał o ojcu to okazało się, że podstawą ich relacji jest miłość i jedność. Wyraźnie widoczne były też posłuszeństwo i zaufanie syna wobec ojca. Tak biło to w oczy, że w naturalny sposób udzielało się innym uczestnikom projektu. Bez musu, bez paragrafu - naturalnie.
Wyszło na to, że fajnie by wejść w projekt i zostać poddanym tego króla, bo i fajne to miejsce dające super możliwości i przede wszystkim władca lepszy - o niebo Smile - niż jakikolwiek inny. Na pożegnanie Juan Pablo usłyszał jeszcze sporo informacji o tym jak można uzyskać dostać obywatelstwo tego kraju i jak się tam dostać. Przyszły król zapowiedział, że jak Ojciec uzna, że już czas i ruszy z projektem to sam kandydat pokieruje dużą kampanią informacyjną by dotrzeć do wszystkich ludzi. Będzie można też dołączyć i wspomóc w działaniach.
Oprócz tego, że jako jednostki i grupa będą znani z podobnych cech co on, to będą też działać w podobny sposób. Będą przekazywać podobne treści. Takie samo będzie też ich podejście do osoby ojca. Podobne będzie też traktowanie przez ogół społeczeństwa.
Gdy po latach beznadziei życia w aktualnym kraju pojawiło się wiele różnorodnych (nie)zorganizowanych akcji deklarujących że działają w imieniu tego króla to jedynym kryterium wyboru ma być to że jest wśród nich miło?
Gdy na dodatek okazuje się, że większość akcji niezbyt pomaga spełnić wymogi uzyskania nowego obywatelstwa tylko skupia się na tym by „było miło” to o czym to może świadczyć?
Łatwo o miłość i ogólny dobrostan jeśli grupa w jakimś fajnym miejscu bez żadnej spiny wyleguje się na słoneczku. Trudniej o miłość w sytuacji gdy pod presją czasu i ograniczonych możliwości wspólnie coś trzeba zrobić.
Utrudnia to jeszcze fakt, że trwa - zapowiedziana zresztą - akcja dezorganizacyjna zbuntowanego gościa, który wyłamał się z projektu i na przekór Bogu tworzy swój własny. (np: 2Kor 4:3-5; 11:12-14)
Jak zaczniesz i skończysz poszukiwania od tego gdzie jest tylko miło, to najprawdopodobniej wylądujesz wśród tych, którzy mimo  fajnych deklaracji - i niejednokrotnie szczerej wiary w to - nigdzie się nie wybierają.
I jeszcze jedno pytanie na koniec.
Uczniowie mają być rozpoznawani rzeczywiście po miłości.
Gwarancje zbawienia Jezus daje uczniom/słuchaczom czy naśladowcom Jezusa/wykonawcom woli Ojca?