Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jezus= Bóg za, a nawet przeciw
@Pitupitu
Przykład pospolitego zboża, nie jest zbyt odpowiedni by tłumaczyć kim jest jedyny w swoim rodzaju Bóg.
Synem Bożym, nazwany był też Adam (Łuk 3:38)oraz inne stworzenia stworzone przez Boga Jehowę. (np:Rodzaju 6:2-4; Hioba 1:6;38:4-7), a nawet naród Izrael (Wyjścia 4:22,23)
Czy uważasz, że Jezus oczekiwał od ludzi, że będą Mu oddawać jakąś boską cześć?
Czy przedstawiał się w takim sensie za Boga?
Zwracał na siebie jakąś szczególną uwagę itp?
Uważasz, że jest częścią jakiejś Trójcy, której powinno się oddawać cześć? Jak to rozumiesz?
Przy wielu okazjach nazywany jest Chrystusem. Co z tego dla nas może wynikać?
Odpowiedz
Zgadza się, Danielu, Bóg jest nie do ogarnięcia naszym rozumem, nie ma więc powodu, dla którego mielibyśmy się upierać, aby odpowiadał naszemu ograniczonemu pojęciu.
Przykład z żytem jest jedynie wskazaniem, że nawet po ludzku istnienie ojca i syna jednocześnie rozdzielnie i razem nie jest nielogiczne.

Dla nas wynika jedno:
jeśli Jezus Chrystus nie jest Bogiem, nasze grzechy przeciw Bogu nie zostały wybaczone.
Konsekwencja nierozpoznania Boga w Jezusie jest dokładnie taka sama - grzechy pozostają niewybaczone, ponieważ nieuznanie Go za tego, który jedynie może przebaczyć, nie powoduje zwrócenia się do Niego z prośbą o całkowite wymazanie ich.
Dlatego nie jestem zainteresowana ani samozwańczymi bogami, ani tymi, których wymyślili ludzie, ani żadnymi fałszywymi pośrednikami, nie mającymi mocy, aby oczyścić nas przed Bogiem.
Innymi słowy - spierać się o jakąkolwiek religię nie zamierzam, ponieważ nie jestem nimi (religiami) w ogóle zainteresowana.

Jezus Chrystus rościł sobie prawo do boskości, co Żydzi z Jego wypowiedzi doskonale rozumieli (wielokrotnie zarzucali Mu bluźnierstwo przeciw Bogu).
Pytanie pozostaje więc tylko jedno: jest Bogiem czy nie?
Mnie wyszło, że jest.
Odpowiedz
@Pitupitu
„Zgadza się, Danielu, Bóg jest nie do ogarnięcia naszym rozumem, nie ma więc powodu, dla którego mielibyśmy się upierać, aby odpowiadał naszemu ograniczonemu pojęciu.”

Nie wiem co tu jest „nie do ogarnięcia”
Jako stworzenia uczynione na Boże podobieństwo mamy różne osobowości, charaktery itp.
Jak przeczytasz dobrze napisaną biografię skupiającą się nie na subiektywnych odczuciach autora, lecz obiektywnie opisującą relacje wielu ludzi z jedną konkretną osobą na przestrzeni wielu lat, to nie poznasz tej osoby?
Bóg przez wieki dał się poznać. Z Biblii wiemy, jaki jest, jakie miał i jakie ma wobec ludzi oczekiwania, plany itp. Wynika z tego konkretnie co lubi a czego nienawidzi.
Gmatwa się to wszystko i staje niezrozumiałe dopiero wtedy gdy próbuje się tłumaczyć kim jest Bóg poprzez jakieś niebiblijne pogańskie tradycje, wyobrażenia innych bóstw i bogów, filozofię ludzkie itd.
Biblia to upraszcza.

————
„Przykład z żytem jest jedynie wskazaniem, że nawet po ludzku istnienie ojca i syna jednocześnie rozdzielnie i razem nie jest nielogiczne.”

Dalej jest nielogiczne. Jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boże. Składasz się z 2 albo z 3 osób? Jesteś swoją matką? Córką?
Kiedyś pisałaś o Kowalskich. Ojcu i synu. Uważam, że bardziej pasujący przykład. Ale i tak ojciec Kowalski zostaje ojcem Kowalskim, a syn Kowalski synem. Dwie różne osoby o różnych osobowościach itp. Wrzucanie ich w jedną osobę wynikałoby chyba głównie, albo tylko z ich nieznajomości.
————
„Dla nas wynika jedno:
jeśli Jezus Chrystus nie jest Bogiem, nasze grzechy przeciw Bogu nie zostały wybaczone.
Konsekwencja nierozpoznania Boga w Jezusie jest dokładnie taka sama - grzechy pozostają niewybaczone, ponieważ nieuznanie Go za tego, który jedynie może przebaczyć, nie powoduje zwrócenia się do Niego z prośbą o całkowite wymazanie ich.
Dlatego nie jestem zainteresowana ani samozwańczymi bogami, ani tymi, których wymyślili ludzie, ani żadnymi fałszywymi pośrednikami, nie mającymi mocy, aby oczyścić nas przed Bogiem.
Innymi słowy - spierać się o jakąkolwiek religię nie zamierzam, ponieważ nie jestem nimi (religiami) w ogóle zainteresowana.”


Jezus nigdy nie przypisywał sobie takiej boskości jak ma Bóg Jehowa. Wręcz przeciwnie. Wielokrotnie podkreślał swoją podrzędność, zależność od Ojca. (np: Jana 14:28; Filip 2:6)
Uczniowie nie traktowali Jezusa jak Boga tylko jako mistrza/nauczyciela/wodza.
Nie czcili Jezusa, tylko za Jego przykładem w przemyślany sposób działali. Nie stworzyli jakiejś formy religii opartej na obrzędach, świętach itp, których celem miałoby być oddawanie czci Jezusowi. To była konkretna, zorganizowana akcja nastawiana na działanie
Głosili dobrą nowinę o Królestwie, które pod Jego rządami będzie realnie panować i rozwiąże problemy ludzi. Ale byli przekonani, że nawet wtedy Jezus nie będzie równy Ojcu. (np:1Kor 11:3; 15:28)

Dlatego negatywne dla ludzi mogą być jedynie konsekwencje nierozpoznania w Jezusie tego, że okazał się Chrystusem. I wszystkiego co się z tym wiąże.
Potrzebna jest konkretna wiara w to poparta uczynkami. Będziemy rozliczani z działań z tym związanych, odpowiednich działań. (Galatów 2:16; Dzieje 10:42,43)
—————

„Jezus Chrystus rościł sobie prawo do boskości, co Żydzi z Jego wypowiedzi doskonale rozumieli (wielokrotnie zarzucali Mu bluźnierstwo przeciw Bogu).
Pytanie pozostaje więc tylko jedno: jest Bogiem czy nie?
Mnie wyszło, że jest.”

Hm...Opierasz się na wypowiedziach grupy ludzi, o których Jezus powiedział, że - swoim podejściem do roli Jezusa i tego co robił - popełniają grzech śmiertelny.
Nie lepiej starać się zrozumieć to kim jest Jezus na podstawie tego co sam mówił i robił? Przy różnych okazjach zarzucali Jezusowi, najprzeróżniejsze rzeczy. A to, że jest żarłokiem i pijakiem, a to, że dokonuje cudów za sprawą Belzebuba itp itd. Uważasz, że takie osoby lepiej rozumiały kim jest Jezus niż wynika to z wypowiedzi samego Jezusa i pierwszych chrześcijan?
Odpowiedz
Z całym szacunkiem, Danielu, nie staraj się na siłę wciskać do gardła pokarmu, który w innym żołądku wywołuje niestrawność...
Napisaliśmy już dużo, każde z nas. Nie ma sensu na okrągło powtarzać tego, co wystarczy przeczytać. Jeśli ktoś zechce - bo nie musi.
Sprawa między człowiekiem a Bogiem dotyczy każdego indywidualnie. Jak ktoś uzna za stosowne się tym zająć - będzie szukać. A śmiem twierdzić, że są lepsze sposoby na dociekanie kwestii związanych z Bogiem, człowiekiem, życiem, śmiercią i miejscem człowieka w tym wszystkim, niż nasza dyskusja, która się może przerodzić w "łopatą do głowy, bo tak".
Dlatego teraz dziękuję za wymianę zdań, ponieważ sądzę, że lepszego momentu już do tego nie będzie.
Odpowiedz
(2018-05-15, 07:50 PM)pitupitu napisał(a): @Gerald
Czy źdźbła i kłosy żyta rosnącego w polu to żyto?
Czy samo ziarno żyta to żyto?

Nie uważasz, że bardziej zasadne chyba byłoby pytanie czy mój brat jest moim ojcem?
Bo jeśli użyć analogii co do jakiegoś rodzaju to człowiek jest człowiek, niemowlę też człowiek, starzec też człowiek, a wszyscy jesteśmy bogami
Bóg= Jezus=człowiek=ja
Jakoś tak mi wychodzi Huh, a raczej tak wychodzi niektórym ruchom wiary zajmujących się uzdrawianiem..
Nie to, że chcę się jakoś sprzeczać, po prostu nie mam wyrobionej opinii na ten temat.
Odpowiedz
@Gerald
Nie uważasz, że bardziej zasadne chyba byłoby pytanie czy mój brat jest moim ojcem?
Bo jeśli użyć analogii co do jakiegoś rodzaju to człowiek jest człowiek, niemowlę też człowiek, starzec też człowiek, a wszyscy jesteśmy bogami
Bóg= Jezus=człowiek=ja

Szłam takim samym tropem, czyli też próbowałam zastosować kilkanaście analogii, które mi do głowy przyszły i doszłam do wniosku, że szukanie jedynie w tym kierunku zaprowadzi mnie do nikąd. Jako nielogiczną odrzuciłam koncepcję, iż z równania x+y może powstać tylko x lub tylko y. Pozostałe, które z punktu widzenia człowieka wydają się logiczne, wskazywały na kilka odmiennych możliwości. Doszłam do wniosku, że konieczne są dodatkowe informacje. Stwierdziłam, że szukać podpowiedzi należy tam, gdzie jest o tym napisane. Biblia, historia, analiza różnych punktów widzenia itp. Myślę też, że skoro człowiek prosi Boga o prowadzenie, to nie ma żadnych przeszkód, aby Stwórca skontaktował się ze stworzeniem i poprowadził każdego wg indywidualnych potrzeb w danym czasie (a potrzeby u każdego człowieka mogą się od siebie różnić i występować w różnych odstępach czasowych).

Zauważam, że mówimy tu o Królestwie Bożym, o uzdrowieniu, życiu (lub nie) po śmierci, staraniu się o lepszą egzystencję w przyszłości, naśladowaniu Jezusa - i te wszystkie kwestie w Biblii są poruszone. Jednak odnoszę wrażenie, że niewielki akcent pada na coś, o czym w Biblii czytamy nader często. Pojednanie się z Bogiem. Kiedyś wyobraziłam sobie to w taki sposób: z chwilą, gdy Adam zgrzeszył, przepływ prądu pomiędzy nim a Bogiem został przerwany, wtyczka została wyciągnięta z gniazdka. Mało tego, tę wtyczkę Bóg odciął. Zanim zaczniemy oczekiwać, że światło znów się będzie świecić, sprzęt AGD i RTG działać - najpierw musi być przepływ prądu. Z większym lub mniejszym skutkiem od czasu do czasu miewamy prąd, gdy jakoś kabel uzyska styk w gniazdku. Niestety, jest on krótkotrwały i znów wszystko powraca do stanu niesprawności. Potrzebujemy więc elektryka, który zamontuje na powrót wtyczkę.
Innymi słowy, potrzebujemy kogoś, kto najpierw zrobi za nas coś, co przywróci stan początkowy, aby wszystko mogło działać.
Śmierć jest jak ta odcięta wtyczka, grzechy jak ciągły brak prądu, sporadyczne dobre uczynki jak niewystarczające ludzkie starania o dostawę prądu.
Bóg jest jak białe płótno i nie ma znaczenia czy grzechy jednego człowieka są jak wielka plama atramentu rozlana na tym płótnie, czy jeden grzech innego człowieka jest jedynie na nim kropką. W każdym przypadku już nie ma bieli.
Jeśli nie widzimy tego, że liczba dobrych uczynków jest niewystarczające, bo też grzeszymy codziennie - pozostajemy w złudnym przeświadczeniu o tym, iż jesteśmy tak samo biali jak Bóg, albo podobie, ale to wystarczy. Jeżeli uważamy, że liczba dobrych uczynków jest wystarczająca, aby mieć nadzieję na lepszą przyszłość - oszukujemy sami siebie. Wymyślamy wtedy koncepcje pasujące do naszej nadziei, wypierając obawę o nasz los w przyszłości. I do Boga pretensji o to mieć nie można - wszak widzimy cały czas jak kuleje dostawa prądu i że fachowcy z nas żadni. Naszą winą jest brak szukania elektryka.

Czy Jezus Chrystus jest tym fachowcem? Jeśli jest tylko człowiekiem - nie. Ponieważ aby dostawa prądu byla stała, trzeba zlikwidować przyczynę (grzechy), a ludzie nie są w stanie tego zrobić (Adam zepsuł, ale ani on, ani żaden inny człowiek nie potrafi tego naprawić).
Myślałam nad tym na wiele sposobów i doszłam do wniosku, że jest niemożliwością, aby za kogoś przebaczyć.
Trochę podobnie jest w sytuacji, gdzie można pośredniczyć w zorganizowaniu ślubu, ale nie można za kogoś pokochać.

Reasumując: Jako stworzenie nie jesteśmy w stanie ogarnąć bytu wyższego, jakim jest Stwórca. Jego "postać" może być dla nas niezrozumiała. Bóg w NT objawił się ludziom pełniej niż w ST, ale Jego zamiarem nie było poznanie Go wykraczające poza nasze możliwości. Potrzebne to bylo do tego, abyśmy potrafili zrozumieć, co dla nas zrobil Jezus - Bóg w ciele człowieka.
Odpowiedz
@Pitupitu
Bardzo ciekawy i trafny przykład. Jesteśmy jako ludzie w jakiś sposób „produktem” który po to by prawidłowo, bezawaryjnie i wiecznie działać potrzebuje zasilania, części i serwisu oferowanego tylko przez producenta. Podobnie z wymaganiami gwarancyjnymi. Używanie sprzętu wbrew zaleceniom producenta powoduje utratę gwarancji, utratę korzystania z bezpłatnego serwisu itd., a w konsekwencji zepsucie.
W przypadku bardzo drogich urządzeń, np maszyn przemysłowych itp producent wychodzi czasem z inicjatywą by przywrócić gwarancje, wznowić serwis i utrzymać standardy użytkowania sprzętu.
Najczęściej warunkiem tego jest:
- zapłacenie kar wynikających z zerwanej umowy, uiszczenie zadośćuczynienia umożliwiającego rozpoczęcie procedury ponownego rozpatrzenia i przywrócenia możliwości gwarancji
- przeprowadzenie odpowiedniego szkolenia z odpowiednich - zgodnych z zaleceniami producenta - zasad używania sprzętu
- audyt kontrolny wykonywany przez osoby wyznaczone/zaakceptowane przez producenta
W przypadku dużego producenta działającego z siecią wielu użytkowników, do szkolenia i audytu często wykorzystuje się albo użytkowników, którzy już dowiedli, że potrafią i rzeczywiście stosują w odpowiedni sposób standardy producenta lub osoby uczestniczące w procesie powstawania sprzętu. Takie osoby dysponują praktyczną wiedzą i mają wynikające z tego zaufanie producenta.
Gdy znają producenta to mogą też odpowiednio pośredniczyć w przekazaniu informacji przydatnych do zrozumienia trudniejszych fragmentów instrukcji.
Tak też jest w przypadku „gwarancji” człowieka i roli w tym Jezusa.
O tym mówi właśnie Biblia.
Jezus jako pierwszy użytkownik - pierworodny Syn Boży, „pierworodny/początek wszelkiego stworzenia” (Kolosan 1:15; Objawienia 3:14) oraz jako „mistrzowski wykonawca” mający udział w tworzeniu człowieka i otoczenia w którym ten człowiek funkcjonuje (Kolosan 1:16,17) okazał się najlepszym kandydatem do tego zadania. Warto kontekst z Kolosan przeczytać.

Producent, nie mógł sobie na to pozwolić by zrobić to osobiście, byłoby to „niewychowawcze” wobec wszystkich użytkowników. Musi doglądać całego interesu. Nie może porzucić sprawiedliwych procedur umożliwiających odpowiednie funkcjonowanie całości. Jest doskonałym gwarantem działania wszystkiego.
Gdy Adam z Ewą utracili gwarancje i możliwości serwisowania w wyniku nieprzestrzegania zasad gwarancyjnych, to właśnie było potrzebne.
Bóg od razu po buncie zaczął wprowadzać procedury „odnowienia gwarancji” najpierw informował, że w odpowiednim czasie pojawi się „potomek”.
Dzięki tym informacjom mieli odpowiednio się przygotować.
Jezus w zaplanowanym czasie przeprowadził szkolenie, przypomniał zasady producenta i pokazał jak je stosować. Zapłacił też odpowiedni okup by sprawiedliwości stało się zadość by przywrócenie gwarancji było możliwe.
Czekając teraz na audyt trzeba działać zgodnie z tym co jest konieczne by gwarancje przywrócić.
Jak zareaguje, gdy podczas audytu okaże się, że ludzie zamiast konkretnie działać zgodnie ze szkoleniem, dalej robią „po swojemu”, skupiają się na jakichś efekciarskich aspektach, zamiast na tym co miało być podstawą działań zorganizowanych naśladowców Jezusa - głoszenie dobrej nowiny o Królestwie Bożym, które przywróci w praktyczny sposób Boże zwierzchnictwo i przywróci utracony serwis i gwarancje człowiekowi. (1Kor 15:25-28)
Jaki będzie miał stosunek do ludzi, którzy zamiast tego narobili sobie świąt które opierają się na działaniach urągających wręcz wymaganym działaniom, które zalecił?
I na dokładkę tego wszystkiego mylą Jezusa jeszcze z Bogiem Jehową właścicielem całego przedsiębiorstwa do którego to wszystko należy i który jako jedyny ma prawo do przywrócenia/odnowienia gwarancji?
O tym Bogu przecież sam Jezus mówił, że wymaga wyłącznego oddania (Mat 4:10; PwtPr 10:20)
W Mat 7:21-27 jest napisane jak zareaguje.

Bóg chętnie wybacza, ale chce mieć do tego podstawę.
Może to zrobić z niebios (2 Kronik 7:14)
W naszym przypadku wystarczy ogarnąć to czego wymaga Bóg. Wystarczą do tego informacje zawarte w Piśmie Świętym.
Do ogarnięcia Smile
Odpowiedz
@ Daniel
Uważasz, że jako chrześcijanin będziesz sądzony? Czy też z sądu, jako chrześcijanin będziesz zwolniony, bo Jezus Cię chroni, swoją ofiarą?
Będziesz sądzony, jako chrześcijanin czy masz taryfę ulgową?
Naprawdę całą wiedzę czerpiesz z Pisma? Czy jednak może część ze zwykłej niezwykłej nauki?
Czyli, jak czegoś nie ma w Piśmie to dla Ciebie nie istnieje?
Np autyzm?

@Pitupitu
śmiesznie to mi się pisze z dużej litery,ale ja nicki uznaję jako imiona, tak mam jakoś zaszczepioneWink
Cytat:Myślałam nad tym na wiele sposobów i doszłam do wniosku, że jest niemożliwością, aby za kogoś przebaczyć.
Czym się różni przebaczenie od "«Weźmijcie Ducha Świętego!10 23 Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane»11. Jana 20
Każdy z Apostołów miał odpuszczać tylko grzechy w stosunku do niego?
Jak to widzisz?
I jeszcze jedno pytanie
Oprócz przemyśleń, jak mniemam, są dowody w Piśmie, że Jezus to Bóg?
Jakie?
Dopytuję bo zdaję się, że czczenie człowieka, jako Boga nie będzie podobać się Bogu.
Skąd pewność, taka 100000000000% procentowa, że jest, jak mówisz?
Czy tak wynika z Pisma czy z przemyśleń?
Proszę o dowód, albo dowody, po prostu.
Odpowiedz
@Gerald
Na pytania dotyczące Boga odpowiedzi szukać warto przede wszystkim w Piśmie Świętym. Tak logika podpowiada. Każdy ma też chyba różne przemyślenia, nawyki, wyobrażenia, lubi pogadać, posłuchać, poczytać, zastanawia się nad poglądami innych. Nie ma co od tego w jakiś fanatyczny sposób uciekać, ale trzeba to wszystko sprawdzać w Biblii. Uważam, że tylko wtedy ma to wszystko sens.
W sprawach o których Biblia się nie wypowiada warto szukać ogólnych zasad z Biblii mogących mieć zastosowanie w jakiejś takiej konkretnej sytuacji, albo innych autorytetów. W sprawach medycznych nie biegam za cudownym ozdrowieniem tylko słucham się lekarzy Smile
Uważam, że nie wynika to z braku wiary, tylko z rozsądku.

Życie chrześcijanina i każdego, kto ma podstawową znajomość tego czego wymaga Bóg Jehowa i Jezus to przede wszystkim odpowiedzialność wynikająca z wiedzy i deklaracji.
Uważam że większą odpowiedzialność ma ktoś, kto robi rzeczy o których wie, że Bóg ich wyraźnie zakazuje niż ktoś, kto nie zna takich zasad. Większa odpowiedzialność, jeśli podaje się za chrześcijanina.
(2Kor 5:10; Hebr 10:26-31)
Trzeba też wytrwać do końca. Liczy się stan końcowy. Mat 24:13
Dlatego, ze zdziwieniem czytam i słucham różne wypowiedzi ludzi, których życie nie odbiega w żaden sposób od tego jak żyją inni nie uznający Biblii, że z samej deklaracji że jest się chrześcijaninem „po znajomości” będzie miał ktoś jakąś taryfę ulgową.
Łatwiej jest na pewno z tego powodu, że jak znamy i kochamy Boga Jehowę i Jezusa to z miłości i ze zrozumienia łatwiej żyć tak jak Oni oczekują. (Np: 1Jan 1-3; 2Jan 2:6)
Łatwiej też z tego powodu, że wiemy iż doceniają nasze wysiłki i uwzględniają nasze ograniczenia. Dlatego chrześcijanin nie wpada w panikę jak usłyszy słowo „sąd”.

Odpowiedzialność wynika też z nierobienia tego czego oczekuje od nas Bóg, dlatego zaraz idę głosić dobrą nowinę o Królestwie.
Szczerze mówiąc to mi się dziś nie chce...lenia mam, ale dzięki Twoim pytaniom mogłem się nad tym zastanowić i to pomogło.
Dzięki Gerald.
Fajnego dnia
Pozdrawiam
Odpowiedz
(2018-05-19, 10:00 AM)Daniel napisał(a): @Gerald
Na pytania dotyczące Boga odpowiedzi szukać warto przede wszystkim w Piśmie Świętym. Tak logika podpowiada. Każdy ma też chyba różne przemyślenia, nawyki, wyobrażenia, lubi pogadać, posłuchać, poczytać, zastanawia się nad poglądami innych. Nie ma co od tego w jakiś fanatyczny sposób uciekać, ale trzeba to wszystko sprawdzać w Biblii. Uważam, że tylko wtedy ma to wszystko sens.
W sprawach o których Biblia się nie wypowiada warto szukać ogólnych zasad z Biblii mogących mieć zastosowanie w jakiejś takiej konkretnej sytuacji, albo innych autorytetów. W sprawach medycznych nie biegam za cudownym ozdrowieniem tylko słucham się lekarzy Smile
Uważam, że nie wynika to z braku wiary, tylko z rozsądku.

Życie chrześcijanina i każdego, kto ma podstawową znajomość tego czego wymaga Bóg Jehowa i Jezus to przede wszystkim odpowiedzialność wynikająca z wiedzy i deklaracji.
Uważam że większą odpowiedzialność ma ktoś, kto robi rzeczy o których wie, że Bóg ich wyraźnie zakazuje niż ktoś, kto nie zna takich zasad. Większa odpowiedzialność, jeśli podaje się za chrześcijanina.
(2Kor 5:10; Hebr 10:26-31)
Trzeba też wytrwać do końca. Liczy się stan końcowy. Mat 24:13
Dlatego, ze zdziwieniem czytam i słucham różne wypowiedzi ludzi, których życie nie odbiega w żaden sposób od tego jak żyją inni nie uznający Biblii, że z samej deklaracji że jest się chrześcijaninem „po znajomości” będzie miał ktoś jakąś taryfę ulgową.
Łatwiej jest na pewno z tego powodu, że jak znamy i kochamy  Boga Jehowę i Jezusa to z miłości i ze zrozumienia łatwiej żyć tak jak Oni oczekują. (Np: 1Jan 1-3; 2Jan 2:6)
Łatwiej też z tego powodu, że wiemy iż doceniają nasze wysiłki i uwzględniają nasze ograniczenia. Dlatego chrześcijanin nie wpada w panikę jak usłyszy słowo „sąd”.

Odpowiedzialność wynika też z nierobienia tego czego oczekuje od nas Bóg, dlatego zaraz idę głosić dobrą nowinę o Królestwie.
Szczerze mówiąc to mi się dziś nie chce...lenia mam, ale dzięki Twoim pytaniom mogłem się nad tym zastanowić i to pomogło.
Dzięki Gerald.
Fajnego dnia
Pozdrawiam
Fajno
Ale dwa pytania pozostają bez odpowiedzi? Jestem prosty chłop i nie czytam między wierszami...
Powtarzam pytania
@ Daniel
Uważasz, że jako chrześcijanin będziesz sądzony? Czy też z sądu, jako chrześcijanin będziesz zwolniony, bo Jezus Cię chroni, swoją ofiarą?
Będziesz sądzony, jako chrześcijanin czy masz taryfę ulgową?
Naprawdę całą wiedzę czerpiesz z Pisma? Czy jednak może część ze zwykłej niezwykłej nauki?
Czyli, jak czegoś nie ma w Piśmie to dla Ciebie nie istnieje?
Np autyzm?


Nie kręć odpowiedz po prosuWink
Prosta odpowiedź mnie zadowala.
Zaowalowane nie

Ale tak czy inaczej łażenia po ludziach wbrew im i sobie gratuluję
Trzeba mieć charakter, zwłaszcza, że ludzie "jehowych" uważają za synonim czegoś okropnego
Tak trzymaj Daniel, masz moje błogosławieństwo, coby to nie znaczyłoWink
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości