Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak Bóg ma na imię
#41
@Gerald
Daniel:
„Uświęcać imię Boże można słowem, wysławianie, oczyszczenie z zarzutów itp.”
Gerald:
„Jesteś Żydem, że uświęcasz się z zarzutów?”

Jak słyszysz zarzuty pod adresem, kogoś bliskiego i niewinnego (np ojca) to naturalne jest, że chcesz go wytłumaczyć, usprawiedliwić i powiedzieć jak było.
Szczególnie ludziom, których lubisz, szanujesz itp.
W stronę Boga Jehowy była cała masa zarzutów. Począwszy od tych pierwszych wysuniętych w Edenie będących przyczyną buntu pierwszych ludzi (Bóg ogranicza, zabrania czegoś dobrego, będzie ludziom lepiej bez Niego - Rodzaju 3:4,5), poprzez całą masę innych ( sprowadza cierpienia, męczy wiecznie w piekle, nie interesuje się ludźmi, nie ma swojego zdania, jest niepojętym trójosobowym tworem itp itd).
To wszystko wymaga wyjaśnienia. Oddzielenia prawdy od kłamstwa. Uświęcenia.
Jeśli te zarzuty dodatkowo wypływają od ludzi uznających autorytet Pisma Świętego to trzeba uściślić definicje na (tak jak też to robiłeś) bo często okazuje się, że mówiąc o tym samym rozumiemy to zupełnie inaczej. Boga chrześcijanie rozumieją baaaardzo różnie.
Dlatego przydaje się używanie imienia własnego Boga, by nie mylić z Jezusem, trójcą, dwójcą itd.
———

Daniel:
„W moich relacjach z tatą znajomość imienia ma znaczenie bardziej do tego jak opowiadam o nim innym. W sytuacji gdyby jacyś obcy ludzie oskarżaliby go o coś, albo mylili z kimś innym to przy wyjaśnianiu sytuacji znajomość i używanie imienia byłoby bardzo pomocne. Jeśli nie niezbędne”
Gerald:
„Jest zbędne i dobrze o tym wiesz. Mówisz: mój tata i wszyscy wiedzą o kogo chodzi... Nie chodzi o Wieśka tylko o Romka”

Odbyłem wiele rozmów z fajnymi, szczerymi ludźmi, którzy szukali sobie pośredników, zastępników do rozmów/modlitw, do relacji, do błagań, podziękowań itp tylko dlatego że wcześniej duchowni albo ktoś „życzliwy” wytłumaczył im, że bezimienny, niezgłębiony, „Bóg za chmurką” nie ma dla nich czasu, jest za święty, nieogarniony, nie ma oczekiwań itp. Znam wielu, którzy za cuda, opiekę i inne pozytywne rzeczy posądzają Maryję, świętych itd. Wynika to w dużej mierze z nieznajomości Boga. Ktoś bez imienia nie jest tak realny. Trudniejszy (o ile wogóle) do zrozumienia.
Relacje oparte na dobrej znajomości Boga i używanie imienia ma znaczenie. Tak uważam.
———

Gerald:
„Jest fałszowana czy nie? Odpowiedz szczerze. Pod kontrolą, nieważne. jak uważasz słowo Boże jest fałszowane czy nie?
Prosiłem o proste odpowiedzi. Zawoalowane mnie mierżą. Sorki.”

Jest kilka fragmentów, w których przepisywacze dodali coś od siebie co „zgrzyta” z treścią Biblii.
Poprzez porównywanie z najwcześniejszym rękopisami okazało się, że pewne rzeczy nie występowały, albo zostały zmienione. W nowszych przekładach na ogół wraca się do pierwotnego tekstu, albo pozostawia z informacją, że nie występował we wcześniejszych rękopisach.
Całe szczęście Pismo Święte to grube spójne tomiszcze więc niezrozumiałe „zgrzytające „fragmenty można porównać i z kontekstem i z resztą treści Biblii i wiadomo co jest dodane. To tak jakby książka mówiąca o Romanie, którego znasz w pewnych fragmentach miała wstawki, które w wyraźny sposób nie pasują do niego. Szybko je wychwycisz. Z Biblią jest tak samo.
„Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, do upominania, do prostowania, do karcenia w prawości aby człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła”
2Tym 3:16,17
———

Gerald, jesteś w porządku, ale nie psuj proszę naszych relacji i nie namawiaj mnie bym babrał w błocie.
Gdzieś na Odwyku komentowałem już wypowiedzi tego pana, który zamieścił skany z których wynikało, że Świadkowie Jehowy podali rok 1975 jako datę końca świata. Znam akurat Strażnicę którą podawał i wiedziałem czego szukać. Data dotyczyła roku w którym minęło wg chronologii biblijnej 6000 lat istnienia człowieka. Nie końca świata. Widać to było np w rozwinięciu skanu, który zamieścił. Szkoda czasu i zdrowia na tego typu źródła.
Nie mam ochoty babrać w tego typu tekstach.

Odnośnie przekładu Nowego Świata to, jak pisałem wcześniej: „Występuje[imię Boże - Jehowa] też w NT w cytatach z pism hebrajskich i w miejscach gdzie dzięki użyciu imienia Bożego tekst jest bardziej zrozumiały„
Uważam, że używanie imienia Bożego jest bardzo pomocne by zrozumieć o co w Biblii chodzi.
Czytając z ludźmi Biblię, często jeszcze w innych miejscach wymawiam imię Boże (Jehowa lub Jahwe) zamiast tytułu pan/Bóg by pomóc zrozumieć o jakiego Boga chodzi.
Przypuszczam, że tłumacząc ludziom uważającym, że ojciec Roman to jednak Maciek, albo jeszcze jakiś skomplikowany nielogiczny mix - Romko/Maćko/moc też używałbyś imienia ojca by to w dokładny i logiczny sposób wytłumaczyć.
Gdyby to byli szczerzy fajni ludzie, o których wiesz, że zostali oszukani i wkręceni we wredny sposób w swoje zrozumienie, to miałbyś w takiej sytuacji jakieś opory przed używaniem imienia ojca?
Gerald, wychowywałem się na II wydaniu tysiąclatki. Po którą była jeszcze jakaś specjalna wyprawa by ją dostać. Bardzo chciałem mieć Biblię, z której nie wywalili imienia Bożego. Występuje tam w formie Jahwe.  
Dużo inaczej się czyta historie Noego, Abrahama, Jakuba, Mojżesza, Rut, Noemi, Dawida i całej masy innych chodzących z Bogiem kudzi którzy zamiast pospolitych bezosobowych tytułów używają imienia własnego Boga. Widać wtedy konkretne relacje, prawdziwą nieudawaną znajomość, szacunek i zdrową bojaźń. Brak jakiegoś sztucznego dystansu i panicznego strachu. Dlatego za chorobę nie rozumiem tego, że można chcieć nie używać imienia Boga. Skoro Bóg to polecił.
Już wiadomo o ok 7k przypadków występowania imienia Bożego w Piśmie Świętym. Często w cytatach wypowiedzi najprzeróżniejszych osób. Więc: dlaczego nie?

„Zmierzają ku temu, by przez sny swoje, które jeden drugiemu opowiada, poszło w niepamięć moje imię u mojego ludu, podobnie jak zapomnieli mego imienia dla Baala ich przodkowie."
Jeremiasza 23:27
Baal tłumaczone jest często na „pan”
https://biblia.wiara.pl/slownik/67ea4.Sl.../Baal#Baal
Na pewno nie jest to lepsza nazwa dla Boga Jehowy. Wolę używać imienia, którego używali wierni Bogu ludzie opisani w Piśmie Świętym zamiast używać pospolitych tytułów kojarzonych z Baalem, Panem itd.
Odpowiedz
#42
(2018-06-11, 02:37 PM)Daniel napisał(a): Gerald, jesteś w porządku, ale nie psuj proszę naszych relacji i nie namawiaj mnie bym babrał w błocie.
Gdzieś na Odwyku komentowałem już wypowiedzi tego pana, który zamieścił skany z których wynikało, że Świadkowie Jehowy podali rok 1975 jako datę końca świata. Znam akurat Strażnicę którą podawał i wiedziałem czego szukać. Data dotyczyła roku w którym minęło wg chronologii biblijnej 6000 lat istnienia człowieka. Nie końca świata. Widać to było np w rozwinięciu skanu, który zamieścił. Szkoda czasu i zdrowia na tego typu źródła.
Też jesteś w porządku Daniel i nie zamierzam nic tu psuć.

Daje Ci szansę, abyś jasno i wyraźnie powiedział o gościu, że kłamie.
Jak wstukuje się w googla "Imię Boga" czy coś podobnego to wyskakują jego rewelacje.
Ja uważam, co zresztą nie jest moim wymysłem, że kłamstwo set razy powtarzane może stać się obowiązującą prawdą i trzeba się temu przeciwstawiać obnażając kłamstwa, bo jak ktoś nie jest w temacie, to może różne rzeczy przyjąć na wiarę i stereotypy rozwijają się w najlepsze
To nie jest taplanie się w błocie, to jest dolewanie do błota dużej ilości czystej wody, żeby błoto wypłukać.
P.S.
Dzięki za odpowiedzi, mnie satysfakcjonują bo zaspokoiły moją ciekawość
Odpowiedz
#43
Cytat:Gdzieś na Odwyku komentowałem już wypowiedzi tego pana, który zamieścił skany z których wynikało, że Świadkowie Jehowy podali rok 1975 jako datę końca świata. Znam akurat Strażnicę którą podawał i wiedziałem czego szukać. Data dotyczyła roku w którym minęło wg chronologii biblijnej 6000 lat istnienia człowieka. Nie końca świata. Widać to było np w rozwinięciu skanu, który zamieścił. Szkoda czasu i zdrowia na tego typu źródła.

Jak już przytaczamy to w całości. Faktycznie, miało się skończyć 6000 lat. I, ponieważ była teoria, że świat w ogóle ma trwać 7000 lat, to miało się też zacząć tysiącletnie panowanie Chrystusa. Które się nie zaczęło :-)

W miarę, jak zbliżał się 1975 rok i nic się nie działo, Strażnica powoli wycofywała się ze swojego proroctwa i osłabiała oczekiwania. Ale część dalej Świadków w nie dalej wierzyła, dlatego po 1975 datuje się nagłą falę odejść i znaczne spowolnienie napływu nowych członków do organizacji.

Sporo napisano na ten temat, bo reakcje grup religijnych na niespełnione oczekiwania to zawsze super zabawa dla socjologów :-)
Odpowiedz
#44
@Gerald
Błotne kałuże lepiej omijać. Błoto wyschnie i będzie ok. Nie ma co dolewać/rozlewać i brudzić na około wszystkiego. Smile

Co do używania imienia Bożego to bardzo lubię historię Jonasza. W przekładach używających imienia Bożego sensownie i bardzo fajnie to brzmi. Z imienia nazywa Stwórcę i Jonasz (1:9) i potem pozostali marynarze (1:14-16)
W naturalny sposób.
Biblia nie mówi dokładnie co potem z tymi co usłyszeli o Bogu Jehowie się działo, ale poznanie Go z imienia i działania miało na nich wpływ.

Pełno jest opisów w pismach hebrajskich takich sytuacji gdzie ludzie znający Boga nazywają Go z imienia.
Zakazy zaczęły się niedługo przed czasami Jezusa, ale nie wypływały z jakichś biblijnych przesłanek.
Bardzo fajnie czyta się Pismo Święte gdzie normalnie używane jest imię Boże.
Żydzi nawet jeśli nie wymawiają to chociaż wiedzą o jakiego Boga chodzi. Najczęściej mają tyle wiedzy by nie pomylić Boga z Biblii z jakimś innym.
Gorzej z resztą przekładów z których imię Boże zostało wyrzucone i zastąpione pospolitymi tytułami. Po śmierci apostołów chrześcijaństwo stawało się stopniowo mixem różnych kultów mającym pomóc panować nad posłusznym tłumem. „Grupie trzymającej władzę” było wygodniej by imię Boże nie było znane i wymawiane. Dzięki temu łatwiej było podporządkować czcicieli różnych bóstw. Podłe to.

@Mateusz
„Jak już przytaczamy to w całości. Faktycznie, miało się skończyć 6000 lat. I, ponieważ była teoria, że świat w ogóle ma trwać 7000 lat, to miało się też zacząć tysiącletnie panowanie Chrystusa. Które się nie zaczęło :-)”

Hm...nie słyszałem o teorii, wg której świat (Ziemia? życie na niej?) miałby trwać tylko 7k lat. Biblia podaje że Ziemia ma być zamieszkana na zawsze (Ps 37:29)
Dobrze wiesz, że za początek panowania Chrystusa Świadkowie Jehowy podają zupełnie inną datę. Już panuje. I to wcale nie od roku 1975.
Pismo Święte mówi, że początek tego panowania miał być związany z porządkami w niebie i przykrymi wydarzeniami na Ziemi (Obj 12:7-10)
Dopiero po jakimś czasie miało Królestwo Boże panować na Ziemi (np końcówka Objawienia o tym sporo mówi i Daniela 2:44) i raczej nie jest to w jakiś specjalny sposób związane z tym ile istnieje człowiek.

„W miarę, jak zbliżał się 1975 rok i nic się nie działo, Strażnica powoli wycofywała się ze swojego proroctwa i osłabiała oczekiwania. Ale część dalej Świadków w nie dalej wierzyła, dlatego po 1975 datuje się nagłą falę odejść i znaczne spowolnienie napływu nowych członków do organizacji.”
Sporo napisano na ten temat, bo reakcje grup religijnych na niespełnione oczekiwania to zawsze super zabawa dla socjologów :-)”

Nie jestem rzecznikiem Świadków Jehowy.
Piszę tu jak ja coś rozumiem/czuję (albo nie rozumiem/nie czuję) w tematach, które mnie interesują albo gdy ktoś się bezpośrednio mnie pyta.
Jeśli chcesz poszukać wyjaśnień na temat jakichś konkretnych zagadnień to poszukaj lepiej informacji na stronach ŚJ.
https://www.jw.org/pl/
https://wol.jw.org/pl/wol/h/r12/lp-p

Dla mnie daty to naprawdę bardzo marginalna sprawa. Ale jeśli stawiasz jakiś zarzut lub stwierdzasz, że coś tam kiedyś tam napisali odnośnie jakiejś daty ŚJ w swojej literaturze i jesteś ciekawy mojego zdania na ten temat, to podaj chociaż namiary na tą publikację.
Bez ogólników i tego co ktoś na ten temat napisał, tylko konkretna wypowiedź i publikacja z której pochodzi.
W innym wypadku rozmowa nie ma sensu.

Wracając do tematu, który warto pociągnąć:
w każdej grupie ludzie są w niej z bardzo różnych przyczyn.
Są też tacy, którzy oczekują jakichś korzyści, które mają im się zadziać w określonym czasie. Tak było też u uczniów Jezusa. Jezus siał na różnej glebie (Mat 13:18-23)
Wg Jana 6 rozdziału dużo ludzi słuchających Jezusa zniecierpliwiło się i focha puściło jak pewnego razu zrozumieli po swojemu to co im mówił.
Co ciekawe Jezus nawet im nie próbował na siłę nic tłumaczyć. Najwierniejsi uczniowie Jezusa mimo, że dalej wszystkiego nie rozumieli zareagowali zupełnie inaczej. Zostali na wąskiej drodze(Jana 6:66-71)
Zaliczali też wpadki dalej.
Judasz zdradził gdy na dobre okazało się, że Jezus nie zamierza jednak przejąć w Jerozolimie władzy lecz zostanie zabity.
Niektórzy tuż przed śmiercią Jezusa spierali się kto jest najwyższy. Jakub z Janem matkę chyba nawet próbowali wykorzystać (albo sama na taki pomysł wpadła, nie wiem) by im jakiś lepszy stołek załatwiła. (Mat 20:20,21)
Takie rzeczy zdarzały się i zdarzać się będą.
W każdej grupie. Patrz: socjolodzy. Smile

Mateusz, strasznie nie lubię gadać o datach, „dziesięcinach z mięty, kopru i kminu”, o tym czego nie wolno, grzechach itp. Niestety w miejscach, gdzie rozmawia się „o Bogu” najłatwiej jest w takie rzeczy się wkręcić.
Też tak niestety mam.
Życie w zorganizowanej grupie (jaką był i naród izraelski za biblijnych czasów i zbór chrześcijański w I wieku) wymusza ustalanie pewnych zasad i to jest w jakiś sposób naturalne i konieczne. Więc do końca od tego się nie ucieknie.
Tak mówią też przecież socjolodzy Smile
Ale dla równowagi warto jakieś pozytywne tematy wrzucić na forum. Martin ostatnio dowalił, że za dużo się o grzechach i tym co wolno/nie wolno pisze.
W sumie...racja.
To o czym nauczał Jezus dotyczyło głównie uświęcania imienia Boga i Królestwa Bożego. Było dobrą nowiną. Pozytywnym przekazem. Informacją o dobrodziejstwach, o poprawie losu ludzi pod Jego rządami.
Niech ten wątek pozostanie przy imieniu Bożym, ale przydałoby się o Królestwie Bożym pogadać. Był taki wątek? Założę nowy, ale jeśli był to Geralda poproszę o przekierowanie. O co chodzi z tym Królestwem?
Odpowiedz
#45
@ Daniel, może niechcący pominąłeś w ferworze
Mógłbyś się odnieś się do postu nr39 od Eliahu?
Odpowiedz
#46
Cytat: Dla mnie daty to naprawdę bardzo marginalna sprawa. Ale jeśli stawiasz jakiś zarzut lub stwierdzasz, że coś tam kiedyś tam napisali odnośnie jakiejś daty ŚJ w swojej literaturze i jesteś ciekawy mojego zdania na ten temat, to podaj chociaż namiary na tą publikację.

Ogólnie całą rozpiskę historii zmian w doktrynie ŚJ, wraz z linkami źródłowymi, masz tutaj:

https://en.wikipedia.org/wiki/Developmen...s_doctrine

Informację o tym, że 7 tysiąclecie istnienia ludzkości miało być tysiącletnim królestwem, znajdziesz np. w publikacji ŚJ z 1969 roku: https://wol.jw.org/en/wol/d/r1/lp-e/1970646#h=7

Masz tam napisane:

Cytat:Further, Bible chronology indicates that we are at the close of six thousand years of human history. For Jesus to be “Lord of the sabbath,” his thousand-year reign would have to be the seventh in a series of thousand-year periods. Would not, then, the end of six millenniums of mankind’s laborious enslavement under Satan the Devil be the fitting time for Jehovah God to usher in a sabbath millennium for all mankind?

Dla tych co słabo po angielsku, w skrócie: skoro Jezus jest "Panem szabatu", to jego królestwo musi być ostatnim z siedmiu 1000-letnich okresów. A skoro właśnie kończy się 6000 lat pod panowaniem Szatana, to właśnie teraz Bóg Jehowa ma odpowiedni moment, żeby wprowadzić 1000-letni szabat. Oczywiście zdaniem Strażnicy.

No więc ludzie, słysząc takie rewelacje, zaczynali się mocno napalać na ten 1000-letni szabat. Który nie nadszedł. Dlatego po 1975 roku było spore rozczarowanie.

To był rok 1969. W 1970 było osłabianie oczekiwań (https://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/101...p=par#h=43):

Cytat:Czy z tego obliczenia wynika niezbicie, że w roku 1975 nastąpi ostateczny koniec obecnego systemu rzeczy? Ponieważ Biblia nie mówi tego wyraźnie, więc też nikt nie może twierdzić, że tak będzie. Jedno jest jednak pewne: Lata siedemdziesiąte będą najkrytyczniejsze w całej historii rodzaju ludzkiego. Stosunki międzyludzkie — w obrębie rodzin, środowisk społecznych i całych narodów, jak również pomiędzy państwami — będą się pogarszać, a nie polepszać. (2 Tym. 3:13) Gdyby w latach siedemdziesiątych interwencja Jehowy Boga doprowadziła do zniszczenia zepsutego świata, który zmierza ku całkowitej ruinie, to chyba nie powinno nas to zdziwić.

Tutaj już nie ma pewności ostatecznego końca świata. Natomiast nadal obiecane są przełomowe wydarzenia, kompletny upadek społeczeństwa i konflikty między państwami na niespotykaną wcześniej skalę. Po czym dopiero nastąpi koniec.

Generalnie miało się coś zacząć dziać. Dlatego nie jest prawdą, że chodziło tylko o koniec 6000 lat. Chodziło o początek 7 tysiąclecia, który miał ze sobą nieść istotne zmiany na świecie. Cała dekada miała być najbardziej krytyczną w historii ludzkości. I nie była.

Wręcz stało się na odwrót: lata 70-te dawno minęły, a my zamiast konfliktów mamy więcej pokoju i mniej przemocy niż kiedykolwiek. W ogóle patrząc uczciwie, lata 70-te są niczym krytycznym w porównaniu z rozpierduchą dwóch wojen światowych.

Dlatego te przewidywania co do roku 1975 i ogólnie lat 70-tych się ewidentnie nie sprawdziły.

To nie są zarzuty z mojej strony. Osobiście mam kompletnie w nosie w co tam sobie wierzysz. Nic mi do tego. Po prostu chcę, żebyś zobaczył, dlaczego ja i inni piszemy o błędnych przewidywaniach ŚJ.
Odpowiedz
#47
@Eliahu
„Pytanie: co to znaczy "święć się imię twoje", zakładając, że "święty" oznacza to samo co u Izajasza, czyli 'odłączony' a 'powszedni' tłumaczy się na 'bezcześci'.”

Tłumaczenie Eliahu jest bardzo sensowne. Uświęcanie imienia Bożego można więc rozumieć, że jest oddzielone/odłączone/wyodrębnione dla Boga najwyższego. Odłączone od zwykłych powszednich/niegodnych zastosowań.
Nie wyklucza to jednak wymawiania imienia Bożego z szacunkiem do informowania, nauczania, wychwalania, sławienie Boga. Nie wyklucza też używania w modlitwach. Wręcz przeciwnie. Częstość używania imienia Bożego w takich sytuacjach opisanych w Biblii bardziej zachęca do używania niż zniechęca.
Prawie 7 tys zapisanych w Biblii takich przypadków użycia imienia Bożego to opis sytuacji gdy było ono uświęcane. Również wymawiane.

Przeciwieństwem takich zastosowań jest bezczeszczenie. Począwszy od kłamliwych przysiąg po używanie w jako zamiennik dla przekleństw albo w sytuacji jakichś skrajnych emocji.

@Mateusz
„To nie są zarzuty z mojej strony. Osobiście mam kompletnie w nosie w co tam sobie wierzysz. Nic mi do tego. Po prostu chcę, żebyś zobaczył, dlaczego ja i inni piszemy o błędnych przewidywaniach ŚJ.”

Wierzę w to co jest w Biblii. To jest mój punkt odniesienia. Na całą resztę mam sporą poprawkę Smile zresztą, nie wszystko jest naprawdę ważne.
Uważam, że najważniejsze w życiu chrześcijanina jest to co wiąże się z odpowiednim podejściem do osoby Boga obejmujące też uświęcanie Jego imienia i działaniami na rzecz Królestwa. Reszta to kosmetyka.

Pierwszego artykułu z roku 1969 który zalinkowałeś nie znałem. Rzeczywiście za daleko wysunięte wnioski. Przegięte.
Drugi z zalinkowanych (z roku 1970) znam i jak sam powiedziałeś był z tych ‚osłabiających oczekiwania’, wyjaśniających.
Z rozmów ze świadkami, którzy to pamiętają wiem, że sporo przed tym jak nadszedł rok 1975 było to już wszystko dokładnie wyprostowane. Choć rzeczywiście sporo osób uczepiła się wersji, która im pasowała i odeszło.
O mylnych oczekiwaniach dotyczących końca pisali ŚJ np tu:
https://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/201...ońca&p=par

Pół wieku temu nie było mnie jeszcze w planach więc nie wiem jak bym zareagował w tej sytuacji. Może bym puścił focha, choć wydaje mi się, że raczej podszedłby do tego jak Piotr i reszta i uznał, że nie ma dla tego sensownej alternatywy. (Jana 6:68). A może bym nie zwrócił na to wcale uwagi. Na 100% trudno po takim czasie powiedzieć.

Wracając do tematu wątku to uważam, że wypowiedzi w których użyte jest imię Boże ma lepszy, konkretniejszy wydźwięk.
„Bo tak powiedział Jehowa, Stwórca niebios, On, prawdziwy Bóg, Ten, który ukształtował ziemię i który ją uczynił, który ją mocno ugruntował, który nie stworzył jej po prostu na nic, który ukształtował ją po to, żeby była zamieszkana: Jam jest Jehowa i nie ma nikogo innego. Nie mówiłem w ukryciu, w ciemnym miejscu ziemi; nie powiedziałem też do potomstwa Jakuba: ‚Szukajcie mnie po prostu na nic’. Jam jest Jehowa — mówię to, co prawe, oznajmiam to, co prostolinijne.
Zbierzcie się i przyjdźcie. Zejdźcie się razem, wy, którzyście ocaleli z narodów. Niczego nie poznali ci, którzy noszą drewno swego rzeźbionego wizerunku, ani modlący się do boga, który nie może wybawić.
Przedstawcie swą sprawę i swój wywód. Owszem, niech się wspólnie naradzą. Kto sprawił, że słyszano o tym od dawien dawna? Kto oznajmia o tym od owego czasu? Czyż nie ja, Jehowa, poza którym nie ma innego Boga — Bóg prawy i Wybawca, a oprócz mnie nie ma innego?
Nawróćcie się do mnie i bądźcie wybawieni, wy wszyscy na krańcach ziemi; bo ja jestem Bogiem i nie ma nikogo innego.”
Izajasz 45:18-22
Odpowiedz
#48
Cytat: Pół wieku temu nie było mnie jeszcze w planach więc nie wiem jak bym zareagował w tej sytuacji. Może bym puścił focha, choć wydaje mi się, że raczej podszedłby do tego jak Piotr i reszta i uznał, że nie ma dla tego sensownej alternatywy. (Jana 6:68). A może bym nie zwrócił na to wcale uwagi. Na 100% trudno po takim czasie powiedzieć.

To nie jest puszczenie focha.

Tym ludziom obiecano, że w ciągu 10 lat nastąpią najbardziej przełomowe wydarzenia w historii ludzkości. Uwierzyli, a wydarzenia nie nastąpiły. Uznali, że ich okłamano, i odeszli.

Ten artykuł mówił na przykład "Jedno jest pewne: Lata siedemdziesiąte będą najkrytyczniejsze w całej historii rodzaju ludzkiego". Jak ktoś się na to przygotował, to miał prawo czuć się oszukany.

To jest racjonalne zachowanie a nie foch.
Odpowiedz
#49
Każdy ma prawo się czuć i na podstawie tego co czuje podejmować decyzje.
Mimo to obrażenie się na kogoś po jakiejś błędnej wypowiedzi przy całej masie innych prawdziwych racjonalne jednak nie jest. Tym bardziej, jeśli była ona jeszcze przed czasem jakiego dotyczyła wyjaśniona, sprostowana itp.
Gdybyśmy puszczali na siebie o takie coś focha to w końcu nikt by ze sobą nie rozmawiał.
Uważam, że racjonalne nie jest też wyrabianie sobie opinii na czyjś temat na podstawie „newsów” sprzed prawie pięćdziesięciu lat.
Jezus jechał do Jeruzalem z uczniami, którzy do ostatniej chwili mieli nadzieję, oczekiwania, że będzie się wiązało to z jakimś przejęciem władzy. Zdawał sobie z tego sprawę. Widać uznał że gorsza jest od tego ospałość dlatego bardziej to im tłumaczył. Wielokrotnie przypominał o tym, że mieli czuwać. (Łuk 21:34-36)
Oni też nie zatrzymali się w miejscu. Wyciągali wnioski i działali.
Jeśli teraz grupa, która działa podobnie jak zbór w I wieku, w sytuacji gdy większość na około śpi i do spania jeszcze namawia to dla mnie takie ostrzeżenia nie są wadą, lecz raczej cechą pozytywną.
Nie umniejsza tego jakieś za daleko idące ostrzeżenie sprzed pół wieku.
Ale oczywiście masz prawo czuć inaczej.
Nie mam ochoty na ten temat pisać więcej.
Powiem szczerze, że dla mnie w kontekście tematu wątku rozmowa o tym co nieopacznie zacząłem a Ty podchwyciłeś brzmi żałośnie nieważnie.
Odpowiedz
#50
Cytat: Powiem szczerze, że dla mnie w kontekście tematu wątku rozmowa o tym co nieopacznie zacząłem a Ty podchwyciłeś brzmi żałośnie nieważnie.

Jeśli jest nieważne, to proszę, nie oskarżaj ludzi, którzy odeszli z tego powodu z twojej organizacji o focha. To jest zwykła próba zbagatelizowania ich decyzji i zrzucenia jej na emocjonalne czynniki. A przecież wiesz dobrze, że tak nie było.

Cytat:Tym bardziej, jeśli była ona jeszcze przed czasem jakiego dotyczyła wyjaśniona, sprostowana itp.

Obietnica "najbardziej przełomowej dekady w historii ludzkości" była już po wyjaśnieniu i sprostowaniu.

Przed sprostowaniem był przewidziany 1000-letni szabat od 1975 roku :-)

To tyle: wiem, że nie chcesz już pisać, ale uznałem, że w momencie przekłamywania faktów i dalszych oskarżeń trzeba to jeszcze naprostować.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości